fbpx
Wakacje z książką
12 sierpnia, 2016
Bardzo Fajna Bajka
1 września, 2016

Wszyscy jesteśmy kosmitami

David Bowie od jakiegoś czasu zaprzątał moje myśli, domagając się większej uwagi i docenienia. Choć jego twórczość nie była mi zupełnie obca, to nigdy też nie poznałem jej w takim stopniu, w jakim na to niewątpliwie zasługuje. Po jego niespodziewanej śmierci musiało minąć trochę czasu bym mógł ochłonąć i zabrać się za sztukę Mistrza na spokojnie.

Zacząłem dość standardowo, bo od „The Rise And Fall of Ziggy Stardust”. Dzieła przełomowego w karierze Bowiego, a jednocześnie płyty, którą już dotychczas jako tako znałem. Uznałem, że to dobry punkt wyjścia do dalszych odkryć. Początkowo nie miałem pomysłu, jak wykorzystać ten album w pracach przy blogu. Aż w końcu zabrałem na wakacje „Autostopem przez Galaktykę” Douglasa Adamsa (jeśli ciekawi Was, co zabrałem jeszcze, zapraszam do poprzedniego wpisu). I to było to! Bingo, eureka, czy jak lubicie nazywać nagłe olśnienia.

autostopJeśli myślicie, że jesteśmy we Wszechświecie sami, a co gorsza, że jesteśmy w nim najważniejsi, to Douglas Adams szykuje Wam prawdziwy zimny prysznic. Jesteśmy tylko jednym z wielu gatunków. W dodatku postrzeganym przez inne jako raczej zacofany i średnio rozgarnięty. Dlatego nikogo w kosmosie nie zdziwiło to, co wprawiło Ziemian w osłupienie, a następnie przyniosło zagładę Ziemi – inne gatunki postanowiły, że tam gdzie jest Ziemia, już wkrótce powstanie międzyplanetarna autostrada. Ziemianie mieli 50 lat na zapoznanie się z tą decyzją, problem w tym, że została ona ogłoszona na… Alfa Centauri.

To punkt wyjścia do historii Artura Denta i jego przyjaciela – Forda Prefecta. Pewnego pięknego dnia Artur, urodzony pesymista, budzi się i spostrzega, że pod jego dom zajechały buldożery. Przeczuwając najgorsze, Artur postanawia zablokować maszyny, układając się osobiście w błocie drogi dojazdowej do swojego domu. W tej niezręcznej sytuacji zastaje go Ford, który przybywa by obwieścić mu straszną prawdę – Ziemi już za chwilę nie będzie, więc jeden dom nie powinien robić Arturowi różnicy. Jakby tego było mało, Ford okazuje się być kimś więcej niż tylko sąsiadem. Jest również kosmitą! W dodatku, w obliczu rychłej zagłady Ziemi postanawia zabrać Artura w galaktyczną podróż autostopem.

Dlaczego akurat autostop? Ford jest współautorem przewodnika „Autostopem przez Galaktykę” i na Ziemię trafił właśnie w celu uzupełnienia go o nowe hasła i pojęcia dotyczące „niebieskiej planety”. Trochę się jednak zasiedział i spędził tu kilkanaście lat. Zagłada jest jednak wystarczająco dobrym powodem, żeby wrócić do wszechświatowego obiegu. Tyle tytułem wstępu – zdradziłem chyba wystarczająco dużo wątków, by wzbudzić Wasze zainteresowanie. Porozmawiajmy teraz o tym, dlaczego książka mnie nie tylko zaciekawiła, ale też urzekła.

To proste – jest zbiorem tak niezwykle sympatycznych postaci i tak absurdalnych wydarzeń, że fan Monty Pythona nie mógł przejść obok niej obojętnie. Jeśli zdamy sobie sprawę, że Douglas Adams jest autorem kilku skeczy Pythonów, to chyba nie potrzeba dodatkowej rekomendacji. Doskonale wiadomo też, jakiego rodzaju humoru można się spodziewać. Wielokrotnie miałem problem, by powstrzymać parsknięcia gdy czytałem w miejscu publicznym. Nie muszę chyba dodawać, że nie zawsze się to udawało.

Kilka słów jeszcze o wspomnianym zbiorze postaci – neurotyczny robot Marvin, szalony Ford, łobuzerski Prezydent Galaktyki, wiecznie zdołowany Artur – każdy znajdzie coś dla siebie. Kogoś, z kogo może się pośmiać, z kim może się utożsamić, ale też kogoś, komu może współczuć. Prawdziwe panopticum, które aż prosi się o dokładne zbadanie.

Zaczynając „Autostopem…” nie miałem koncepcji muzyki, po którą powinienem sięgnąć. Już przymierzając się do lektury zastanawiałem się, przy czym będzie mi się dobrze czytało, potencjalni kandydaci odpadali jednak jeden po drugim. I tak jak wspominałem, nagle doznałem olśnienia. Przecież „The Rise And Fall of Ziggy Stardust” to idealny dodatek do prozy Adamsa!

Bowie, jak wiadomo, oprócz tego, że był wybitnym muzykiem i kompozytorem, był też nieprzeciętnym ekscentrykiem. Mistrzem autokreacji, kamuflażu i niedopowiedzeń. Kreował swoją sztukę w sposób często przerysowany, czasem nieco kiczowaty. Lubił eksperymentować z formą, nadawać jej cały czas nowe kształty. Wiedział jednak, jak wykorzystać ją w dokładnie taki sposób, w jaki to sobie zaplanował. Podobne odczucia towarzyszyły mi przy lekturze Adamsa – wiele wątków mocno podkoloryzowanych, podobnie jak postacie, całość sprawia czasem wrażenie trochę przerostu formy nad treścią. I co? Adams podobnie jak Bowie radzi sobie z tym doskonale, wykorzystując wybraną formę według własnego uznania i nie pozwalając, by to ona przejęła kontrolę nad treściami, które chce przekazać. Nie sztuka stworzyć opowieść o ludziach z perspektywy ludzi. Sztuką jest pokazać ich w szerszym kontekście. Dzięki temu na swoje problemy możemy spojrzeć szerzej, lepiej zastanowić się nad kłębiącymi się w głowie pytaniami.

Nie sposób pominąć też faktu, że Ziggy Stardust i bohaterowie „Autostopem przez Galaktykę” doskonale się wzajemnie uzupełniają. Dlaczego? Jak pamiętamy, w powieści Adamsa kosmici niszczą Ziemię w imię swoich partykularnych interesów. Płyta Bowiego przynosi nam sytuację zgoła odwrotną – Ziemia chyli się ku upadkowi, jest o krok od zagłady. Smutne wieści przekazuje nam w jednym z utworów nawet spiker telewizyjny. Właśnie wtedy przybywa na nią dzielny kosmita, Ziggy Stardust. Przybywa i ratuje. Wszystko to podlane jest rasowym glam rockiem, jak przystało na innowacyjną płytę z początku lat 70. I tutaj znowu trafiamy w sedno. Glam rock zawsze kojarzył mi się, pewnie w oczach wielu niesłusznie, z przerysowaniem, odrobiną absurdu i szaleństwa. Ale czyż nie taka jest też w gruncie rzeczy powieść Adamsa?

Czy Artur Dent stanie się Ziggym Stardustem swojego świata? Nie mogę Wam tego zdradzić, ale mogę zapewnić, że w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie spędzicie niezwykle miło czas przy lekturze. Mam też nadzieję, że nie zrezygnujecie z Bowiego w słuchawkach – pasuje do tej książki jak nic innego! Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Wam niezapomnianych wrażeń 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.