fbpx
Wraca Kubuś Puchatek!
Październik 16, 2016
Powrót do przeszłości
Październik 23, 2016

Za co Dylan dostał Nobla?

Od jakiegoś czasu za pośrednictwem tego bloga staram się przekonywać, że muzyka i literatura mają ze sobą więcej wspólnego, niż się wydaje większości ich odbiorców. Jakby na potwierdzenie moich działań, komitet noblowski przyznał kilka dni temu Literackiego Nobla Bobowi Dylanowi. Zaskoczeni? Ja też, choć po pierwszym szoku dochodzę do wniosku, że ta decyzja miała więcej sensu niż może się wydawać.

Nie jest przecież żadną tajemnicą, że kompletne dzieło muzyczne nie powstanie bez tekstu na wysokim poziomie. Warstwa literacka jest więc nieodłączną częścią sztuki muzycznej. Paradoksalnie, rzadko się jednak słyszy o wybitnych literatach czy poetach, którzy tworzą również na potrzeby muzyki. W Polsce wymienić można by klasyków jak Agnieszka Osiecka, Jonasz Kofta czy Wojciech Młynarski. Wśród przedstawicieli młodszego pokolenia warto by pewnie wskazać Michała Zabłockiego. A ilu jest twórców takich jak Dylan? No właśnie. Nie tylko sam pisze doskonałe teksty, ale również komponuje do nich muzykę i wykonuje gotowe utwory. Co więcej, jest też przecież autorem doskonałych „Kronik”, które nie tylko dostarczają nam ogromu wiedzy o otoczeniu Dylana, ale przede wszystkim świetnie się czytają. Niby prosty facet z gitarą i harmonijką, a zapewnia tyle emocji!


Spójrzmy też na kilka najbardziej popularnych utworów Dylana i ich teksty – to przecież poezja w czystej postaci! (wybaczcie, że nie tłumaczyłem – akurat ze mnie poeta żaden :))

Knocking On Heaven’s Door

Mama, put my guns in the ground
I can’t shoot them anymore.
That long black cloud is comin’ down
I feel like I’m knockin’ on heaven’s door

Klasyk jakich mało, nagrany na potrzeby filmu „Pat Garret i Billy Kid”. Od premiery w 1973 roku doczekał się nieskończonej liczby coverów, a wśród wykonawców, którzy postanowili wziąć go na warsztat byli między innymi Eric Clapton, Guns ‘N’ Roses czy Bob Marley.

All Along The Watchtower

There must be some way out of here,” said the joker to the thief,
“There’s too much confusion, I can’t get no relief.
Businessmen, they drink my wine, plowmen dig my earth,
None of them along the line know what any of it is worth


Jeśli doszukujecie się w tym fragmencie wątków apokaliptycznych, to jesteście na dobrym tropie. Dylan napisał ten utwór po przeżyciu wypadku motocyklowego, gdy zmieniło się jego spojrzenie na życie. Ponoć inspirował się Biblią. Dla porządku dodać należy, że utwór rozsławił tym razem Jimi Hendrix. Jego wersja tak spodobała się Dylanowi, że często sam grywa ją na koncertach.

Blowin’ in the Wind

How many roads must a man walk down
Before you call him a man?
How many seas must a white dove sail
Before she sleeps in the sand?


Tak naprawdę pierwszy w historii muzyki protest song. Był rok 1962, Beatlesi dopiero raczkowali, podobnie jak kultura hippisowska, a Dylan już stworzył przebój, który stał się jednym z najczęściej wykorzystywanych utworów podczas manifestacji antywojennych.


Dziś, kilka dni po ogłoszeniu, że Dylan został laureatem Nobla, nie wiadomo jeszcze czy artysta… nagrodę przyjmie! Ponoć nie odbiera telefonów od komisji noblowskiej, choćby małej wzmianki  na ten temat próżno szukać na jego stronie internetowej. Nie zająknął się o tym nawet podczas koncertu granego w ten weekend. Wszyscy, którzy jako tako znają Dylana, twierdzą, że równie prawdopodobne jest to, że nagle ogłosi światu swój triumf i odbierze nagrodę, jak i to, że całkowicie ją zignoruje.

Nie byłoby to zresztą jego pierwsze ekscentryczne zachowanie w życiu. Choć od wydarzenia minęło kilka lat, to po Nowym Jorku do tej pory krążą legendy o zatrzymaniu Dylana przez policję. Miał przechadzać się po Central Parku odziany w dość znoszony i pamiętający lepsze czasy płaszcz, reszta garderoby też wskazywała raczej na kloszarda, a nie gwiazdę muzyki. Jego zachowanie również miało sugerować stan co najmniej wskazujący na spożycie. Interweniowała policja, która zatrzymała gwiazdora. Dopiero na posterunku, gdy kloszard się wylegitymował, okazało się, że to Bob Dylan. Ciekawe, jak ubierze się na ceremonię wręczenia nagrody! (oczywiście jeśli ją przyjmie)

2 Komentarze

  1. Krzysiek napisał(a):

    Kompletny utwór muzyczny nie powstaje bez dobrego tekstu? Biedny ten nasz Chopin, przez całe życie nie napisał nic dobrego.
    Pierwszy w historii muzyki protest song? Hm, cały zbiór pieśni rewolucyjnych, na przykład polski “Czerwony sztandar” jak rozumiem nie jest pieśnią protestu. Ciekawa zresztą byłaby reakcja samego Dylana na takie stwierdzenie, bo sam wzorował się m.in. na pieśniach Ghutriego. Tu można poczytać trochę więcej: https://en.wikipedia.org/wiki/Protest_songs_in_the_United_States

    • Paweł Cybulski napisał(a):

      Ok, przyznaję, wyraziłem się nieprecyzyjnie – miałem na myśli dzieła z szeroko rozumianej muzyki popularnej i raczej nam współczesnej. Sam jestem fanem chociażby prog-rocka, w którym niejednokrotnie suity pozbawione są tekstu. Nie zmienia to jednak faktu, że mnie masz, bo tak naprawdę temat jest jedynie liźnięty w tekście i potraktowany skrótowo. Biję się w pierś.

      Podobnie rzecz się ma z protest songami – znowu miałem na myśli rzeczy bardziej nam współczesne, które są powszechnie znane. Nie ukrywam, że dla mnie protest song, to nie tylko pieśń protestu w rozumieniu dosłownym, ale też rzecz, która porywa prawdziwe tłumy i jest rozpoznawalna nawet po wielu latach. Nie umniejszam zasług Guthriego, ale jego utwory nie są dziś zbyt popularne. Pewnie to kwestia ekspansji mediów, a nie jakości dzieła, ale jednak 🙂

      Niemniej, dziękuję za komentarz, konstruktywna krytyka zawsze mile widziana! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *