fbpx
M. Gutowski – „Trójka z dżemem. Palce lizać!” RECENZJA
7 stycznia, 2017
W poszukiwaniu straconej muzyki – J. Steinbeck „Dziennik z podróży do Rosji” RECENZJA
14 stycznia, 2017

Rok 2016 w liczbach – moje lektury

Koniec jednego i początek następnego roku to tradycyjnie czas podsumowań, zestawień i rankingów. Chcąc uniknąć sztampowego podejścia do tematu, postanowiłem podzielić się z Wami… statystycznym podsumowaniem 2016 roku.

Nieoceniony okazał się tutaj portal lubimyczytac.pl, na którym niestrudzenie prowadzę od kilku lat swoją biblioteczkę przeczytanych tytułów. Dzięki temu łatwo mogłem sprawdzić kiedy, ile, czego i kogo czytałem w minionym roku. Wyniki? Zaskoczyły mnie niejednokrotnie. Zobaczcie sami.

Przeczytane książki: 51

Nie dołączałem nigdy do żadnego facebookowego wydarzenia typu „W 2016 roku przeczytam 52 książki”, a mimo to prawie udało mi się spełnić postulat twórców tegoż, czyli przeczytać jedną książkę tygodniowo. Chyba nieźle?

Łączna liczba przeczytanych stron: 16 770

Czytałem i czytałem i nawet nie zauważyłem, kiedy przekroczyłem 15 000 przeczytanych stron. Książka do książki, rozdział do rozdziału, strona do strony, akapit do akapitu i uzbierało się. Moim zdaniem piękny wynik 🙂 Jeśli chcielibyśmy to uśrednić, to okazuje się, że…

Średnia długość przeczytanej książki: 329 stron

Czyli wygląda na to, że wszystko po bożemu – obok ciężkich tomiszczy, liczących niekiedy blisko 1000 stron, trafiałem też na pozycje zdecydowanie mniej obszerne, nawet poniżej 100 stron. Różnorodność to siła!

Najkrótsza przeczytana książka: 

Bohumil Hrabal „Pociągi pod specjalnym nadzorem” – 68 stron

Najdłuższa przeczytana książka:

Katarzyna Bonda „Okularnik” – 848 stron

Średnia dzienna liczba przeczytanych stron: 46

Ten wynik nawet na mnie zrobił wrażenie. Czasem miałem odczucie, że nie mam czasu na czytanie, byłem zaganiany i rozproszony innymi rzeczami, tymczasem okazuje się, że byłem w stanie poświęcić czas na lekturę blisko 50 stron dziennie! I to nie licząc wszystkich czasopism i gazet, które w międzyczasie lądowały w moich rękach.

Liczba autorów, po których sięgnąłem: 40

Niby świadczy to o dużej różnorodności czytanych pozycji, ale jednocześnie sygnalizuje przywiązanie do co najmniej kilku nazwisk. Jakich?

Najczęściej czytani autorzy:

Karl Ove Knausgard – 4 książki

Terry Pratchett – 3 książki

Mariusz Szczygieł – 3 książki

Zestawienie z mojego punktu widzenia niczym nie zaskakuje. Pratchetta darzę atencją od dawna, więc regularnie sięgam po różne jego pozycje. Podobnie z Knausgardem – wbrew wielu krytykom jestem fanem jego twórczości i dosłownie połykam wszystko, co wydaje. Wysoka pozycja Szczygła to natomiast efekt mojego tegorocznego postanowienia, którym było: czytaj więcej reportaży, do licha! Znajduje to też odzwierciedlenie w kolejnym zestawieniu…

Najczęściej wybierane gatunki:

Powieść – 32 tytuły

Reportaże – 9 tytułów

Biografie – 3 tytuły

O ile zawsze czytałem dużo powieści, o tyle w mojej bibliotece długo brakowało miejsca dla reportaży. Nie wiem czemu, nałogowo zaczytuję się chociażby w Dużym Formacie, ale reportaże w formie książkowej rzadziej trafiały w moje ręce. Cieszę się, że to się zmieniło.

Pozostaje jeszcze jeden element podsumowania.

Miesiące, w których najchętniej sięgałem po książki:

Trzy miesiące okupują ex aequo pierwsze miejsce: listopad, październik i maj – wtedy przeczytałem po 6 książek. Najsłabiej wypadł pod tym względem marzec – tylko dwa tytuły.

Tak w liczbach prezentuje się mój rok 2016. A jak jest u Was? Macie podobne zestawienia? Ktoś z Was podjął wyzwanie i przeczytał 52 książki w ciągu roku? Czekam na Wasze podsumowania! Na zachętę śmieszne zdjęcie czytającego psa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.