fbpx
Premiery tygodnia. Odcinek 15 – 24-30 kwietnia
23 kwietnia, 2017
Kamil Bałuk – Wszystkie dzieci Louisa RECENZJA
28 kwietnia, 2017

Mario Vargas Llosa – Dzielnica występku RECENZJA

Mario Vargas Llosa to już nie tyle pisarz, co po prostu instytucja. Noblista, wielokrotnie doceniany na całym świecie, nazwisko znane nie tylko fanom literatury. Llosa zdążył też przyzwyczaić nas, że nie schodzi poniżej wysokiego poziomu, nawet gdy pisze błahe z pozoru listy do młodych pisarzy. Nie inaczej jest i przy okazji jego najnowszej książki – wydanej niedawno w Polsce „Dzielnicy występku”.

Llosa lubi prowokować, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Na pewno nie jest to autor, którego zaliczyłbym do grona grzecznych i nieporuszających kontrowersyjnych tematów. „Dzielnica występku” to kolejny na to dowód. Jest tam wszystko, co w literaturze lubię najbardziej – świetnie poprowadzona fabuła, dużo polityki, nieczystych zagrywek i seksu. Aż chce się powiedzieć „proza życia”.

Peru za prezydentury Alberto Fujimoriego nie jest spokojnym miejscem do życia. Mafia, porachunki gangsterskie, napady, wybuchające bomby – to chleb powszedni mieszkańców tego kraju. Każdy radzi sobie z tym jako może. Jedni wyjeżdżają, inni próbują do ochrony siebie i rodziny wykorzystać swoją uprzywilejowaną pozycję w strukturze społecznej. Rzecz jasna zazwyczaj też wtedy stać ich na to, żeby sobie taką pozycję zapewnić. Wtedy też może sprawić sobie małą enklawę spokoju, pozornie wolną od zmartwień zwykłych „szaraczków”.

Jednym z tych uprzywilejowanych szczęśliwców jest Quique, który ma wszystko i jeszcze trochę więcej. Kochającą żonę, przyjaciół i pieniądze. Wydawałoby się, że bajka, a nie życie. Wszystko jednak zmienia się w koszmar, gdy odwiedza go pewien dziennikarz. Redaktor naczelny lokalnego tabloidu nie ma dla niego dobrych wieści. Ktoś kiedyś zrobił mu dość kompromitujące, co tu dużo pisać, zdjęcia. Orgia, to mało powiedziane. A to wszystko stało się udziałem szanowanego obywatela i przykładnego męża! Jak Quiqe rozwiąże problem? Tego już Wam nie zdradzę, bo w samodzielnym odkrywaniu tej historii jest jej największa siła.

Dość powiedzieć, że w powieści mamy wszystko, za co świat pokochał Llosę i o czym pisałem na początku – seks, polityka, brudne gierki. Peruwiański pisarz to mistrz takiej „brudnej” prozy i najwyraźniej nie traci formy. W „Dzielnicy występku” dokłada do tego jeszcze bulwarowy język, nawiązujący ewidentnie do głównowątkowych problemów Quique. Autor dba też, żeby usatysfakcjonowani byli wszyscy lubujący się w jego opisach łóżkowych igraszek. W najnowszej powieści dużo mamy urozmaiceń, bo nie dość, że wokół nich zawiązana jest główna intryga, to niepoślednią rolę w powieści odegrają też dwie szacowne małżonki – Quique i jego najlepszego przyjaciela, a zarazem adwokata.

Autor demaskuje też dziennikarskie zakłamanie i obłudę. Jeśli ktoś żyje w przeświadczeniu, że dziennikarstwem zajmują się idealiści, niezależni publicyści przelewający swoje przemyślenia na papier, to po lekturze tej książki może dość radykalnie zmienić poglądy. Jeśli czytaliście „Temat na ostatnią stronę” Umberto Eco i zaskoczyła Was opisana tam brutalność świata dziennikarskiego, to Llosa może spowodować w Waszym życiu prawdziwą rewolucję. Llosa bez najmniejszego skrępowania odsłania kulisy brudnych gierek tabloidów, ich zakłamanie i niejasne powiązania ze światem polityki i służb specjalnych. Pokazuje jak funkcjonuje prasa na styku wielkich pieniędzy, polityki i walki o wpływy w przeżartym korupcją państwie.

Mario Vargas Llosa

Przed sięgnięciem po książkę warto zapoznać się z wątkiem osobistym, który z pewnością zaważył na stosunku Llosy do opisanego w książce dość nieprzychylnie Alberto Fujimoriego. Otóż pewnie mało kto wie, albo pamięta, że na początku lat 90. Mario Vargas Llosa startował w wyborach prezydenckich w Peru. Przegrał w II ich turze z tym samym Fujimorim właśnie. Powieść została zaś wydana w roku, w którym na ten sam urząd kandydowała córka Fujimoriego. Przypadek? Nie sądzę.

Osobiste animozje autora nie wpływają jednak w żaden sposób na przyjemność czytania. A ta jest niemożliwie więc duża. Książkę połyka się w zasadzie na raz, trudno się od niej oderwać, bo każda strona może przynieść coś nowego, zaskakującego i jeszcze bardziej wciągającego. Co ja tu mogę więcej powiedzieć – Llosa w formie, a kto nie przeczyta, ten trąba!

DO SŁUCHANIA:

Me And That ManSongs of Love and Death

Nie ukrywam, że z recenzją książki Llosy czekałem specjalnie aż do chwili, gdy ten album się ukaże. Gdy tylko usłyszałem, że Nergal i John Porter połączyli siły, by zabrać swoich słuchaczy w podróż do krainy bluesa, country i smutnego rocka, wiedziałem, że to będzie idealne dopełnienie „Dzielnicy występku”. I nie zawiodłem się. 13 stylowych, „brudnych” i przygnębiających utworów buduje dokładnie taki klimat podczas lektury, jakiego oczekiwałem. Utwory w warstwie lirycznej inspirowane prozą Charlesa Bukowskiego, muzycznie nawiązują do najlepszych przedstawicieli gatunku. Usłyszymy rzeczy inspirowane choćby Nickiem Cavem, a i głos Nergala okazuje się do cave’owego zaskakująco podobny w wielu miejscach. Co nie znaczy, że płyta jest jakąś kalką. Panowie są zbyt doświadczeni, by nie przepuścić tych dźwięków przez własne przeżycia i wrażliwość muzyczną. Wynikiem jest piękna, choć smutna i mroczna płyta, oparta na prostych riffach i akordach, celowo tak ascetyczna, jak tylko się dało. Jak dla mnie bomba!

Mario Vargas Llosa, Dzielnica występku, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.