fbpx
Premiery tygodnia. Odcinek 18 – 15-21 maja
14 maja, 2017
Berenika Lenard i Piotr Mikołajczak – Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii RECENZJA
19 maja, 2017

Aleksandra Lipczak – Ludzie z Placu Słońca RECENZJA

Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że Hiszpania to kraj mlekiem i miodem płynący. Piękne krajobrazy, ciepły klimat, roześmiani ludzie. Wypisz-wymaluj obrazek z folderu biura turystycznego. To jednak tylko wierzchnia warstwa, pod którą kryje się mnóstwo problemów i nieszczęść. Polski czytelnik dostaje właśnie szansę na lepsze poznanie Hiszpanii dzięki książce „Ludzie z Placu Słońca” Aleksandry Lipczak.

„Ludzie z Placu Słońca” to pokłosie stypendium Fundacji Herodot im. Ryszarda Kapuścińskiego. Lipczak dostała je na przygotowanie zbioru reportaży o Hiszpanii, a że nie jest tam tylko turystką, to otrzymaliśmy wyjątkowy dokument. Łączący zachwyt z naprawdę głęboką zadumą nad losem kraju, który w teorii ma wszystko. Tylko w teorii.

Hiszpania z obrazka

Historia Hiszpanii to dzieje kraju niezwykle skomplikowanego, godzącego wiele przeciwieństw i zmagającego się z własnymi demonami. Widać to szczególnie w XX wieku, gdy kraj najpierw przeszedł krwawą wojnę domową, następnie trafił pod dyktaturę generała Franco, by potem szaleńczo gonić  stracony czas i nadrabiać dystans cywilizacyjny do reszty Europy. Te wydarzenia nie mogły nie zostawić śladu na Hiszpanii dzisiejszej i na jej mieszkańcach. I tak naprawdę o nich jest właśnie książka Lipczak.

Bo choć dotyka różnych spraw i problemów, to na pierwszym miejscu stawia ich – Hiszpanów, którzy na własnych barkach muszą dźwigać konsekwencje politycznych błędów i zaniechań ostatnich dekad. Choć reportaże dotyczą różnych czasów (ale większość to czasy współczesne) to bohaterów łączy właśnie to doświadczenie. Jakaś katastrofa, która ma niebagatelny wpływ na ich życie. Kiedyś i teraz, bo skutki wielu decyzji odczuwalne są również po latach. Bezrobocie, zabójcze kredyty hipoteczne, niedający dużych nadziei na przyszłość kryzys demograficzny – problemów nie brakuje. Podobnie jak ludzi, którzy muszą się z nimi zmagać. Lipczak dotarła do osób naprawdę ciekawych i nietuzinkowych. Weźmy chociażby kanalarza, który postanowił zostać deweloperem, czy mężczyznę ukrywającego się przez 30 lat we własnym domu przez reżimem Franco. Jest też sporo historii najnowszej, związanej z kryzysem, który spustoszył hiszpańską gospodarkę. W jego wyniku dramatycznie wzrosło bezrobocie, a wielu z bezrobotnych zostało z niespłaconymi kredytami hipotetycznymi branymi w czasach prosperity. Temu wątkowi Lipczak poświęciła jeden z de facto najbardziej optymistycznych tekstów w swoim zbiorze. Bo choć mnóstwo ludzi zostało z niczym, lądując na bruku i olbrzymimi długami, to jednak zawiązało się stowarzyszenie, które takim osobom pomaga. Okazało się, że w obliczu tak masowej tragedii, Hiszpanie potrafią się zmobilizować do działania i okazać solidarność. Dla wielu z nich to było zaskoczenie.

Co najważniejsze, Lipczak nie stara się szukać odpowiedzi na pytania o to, dlaczego wybuchł kryzys, nie sili się na interpretację historycznych wydarzeń. Po prostu, krok po kroku analizuje i opisuje zastaną sytuację, próbując zrozumieć problemy swoich bohaterów, będące zazwyczaj tego kryzysu skutkami. To ogromna siła tego reportażu.

Hiszpania z książki

Kolejnym niepodważalnym atutem obok treści jest forma. Autorka nie boi się małych eksperymentów i ucieczek od reporterskiego kanonu. Teksty składające się na „Ludzi z Placu Słońca” często nie mają typowej budowy, są poszatkowane, historie poplątane i dopiero uważna lektura całości daje nam pełny obraz wszystkich wątków. Znalazło się też miejsce dla dwóch króciutkich tekstów, które są niczym innym jak zbiorem wycinków prasowych z hiszpańskich dzienników. Bardzo lubię takie urozmaicenia! Książka nie jest też długa, więc idealnie nadaje się do całościowej lektury podczas np. dłuższego wieczoru. Dzięki talentowi autorki można się w jej dziele naprawdę zatracić i nawet nie zauważyć, kiedy docieramy do ostatniej strony. Tym bardziej, że opowiedziane historie, choć w większości smutne i czasem tragiczne, emanują jakąś mocą i subtelnym humorem. Może to hiszpańskie słońce zawitało na karty książki i nawet tematy poważne okrasza odrobiną optymizmu.

Co ja mogę więcej powiedzieć – Aleksandra Lipczak napisała kawał naprawdę dobrego reportażu. Wartościowego i ciekawego przede wszystkim dlatego, że skutecznie i z dużym wdziękiem dekonstruuje mit hiszpańskiego raju. Jeśli prawdę o Hiszpanii porównać do skarbu zagrzebanego na dnie oceanu, to Lipczak zanurkowała naprawdę głęboko, żeby go znaleźć. Sądzę, że dla wielu czytelników może to być odkrywanie na nowo kraju, który myśleli, że znają. Próżno też takich historii szukać w mediach. Kolejna naprawdę świetna pozycja od Dowodów na Istnienie!

DO SŁUCHANIA:

Raimon – Al Vent

Pewnie niewielu z czytelników wie, ale w Hiszpanii w czasach dyktatury gen. Franco powstały bardzo ciekawe protest songi. Czołowym przedstawicielem tego nurtu jest Ramon Pelegero Sanchis, czyli Raimon. Będąc studentem skomponował utwór „Al Vent” (po katalońsku znaczy to „wiatr”), będący do dziś utworem popularnym i chętnie granym. Tytułowy wiatr stanowić miał symbol wolności, a dla coraz liczniejszej w latach 60. opozycji utwór stanowił solidny bodziec do działania. Zostawiam Was z „Al Vent”, ale polecam sięgnąć głębiej, do innych utworów Raimona.

A. Lipczak, Ludzie z Placu Słońca, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.