fbpx
Premiery miesiąca. Odcinek 2 – Lipiec
Lipiec 2, 2017
Po czym poznać nałogowego czytelnika?
Lipiec 11, 2017

Remigiusz Ryziński – Foucault w Warszawie RECENZJA

Zrobić coś z niczego to duża sztuka. Zwłaszcza jeśli rzecz dotyczy książek reporterskich. Zazwyczaj w przypadku braku materiału reporter temat porzuca. Tak mogło być też z warszawską historią Michela Foucaulta. Na szczęście badający ją Remigiusz Ryziński nie poddał się tak łatwo. Efekt jego dociekliwości przerósł chyba jakiekolwiek oczekiwania.

O pobycie w Warszawie Michela Foucault od lat krążyły legendy. Wybitny filozof i socjolog pod koniec lat 50. XX wieku miał objąć funkcję dyrektora Ośrodka Kultury Francuskiej by następnie zostać wydalonym z Polski w atmosferze skandalu. Tyle było wiadomo, podejrzewano, że przyczyną jego pilnego wyjazdu w 1959 roku była homoseksualna afera. Nie ma natomiast żadnych dokumentów, źródeł czy chociażby wspomnień, które potwierdzałyby, że Foucault w Warszawie to coś więcej niż mit. Trzeba było dopiero Remigiusza Ryzińskiego, który szukając informacji na ten temat jako pierwszy pokusił się w IPN o kwerendę hasła „homoseksualizm”. I otworzył tym wrota do prawdziwego reporterskiego raju. Zyskał nie tylko potwierdzenie, że Foucault w Warszawie mieszkał i tworzył, ale był też w stanie zrekonstruować obraz gejowskiej Warszawy lat 50.!

Choć powstała w ten sposób książka nosi tytuł „Foucault w Warszawie” to poszukiwania słynnego naukowca są tylko jednym z jej wątków, niektórzy stwierdzą pewnie, że nawet pobocznym. Bo choć temat Foucault w esbeckich teczkach się przewija, to jednak nie jest dominujący. Być może gdzieś jest jeszcze więcej materiałów o nim, ale póki co jeszcze nikt ich nie odkrył.

Michel Foucault

Ciężko więc nazwać Foucault głównym bohaterem książki Ryzińskiego. Bohatera ma ona innego, zbiorowego – gejowskie środowisko Warszawy, które w smutnych latach 50. radziło sobie zaskakująco dobrze. W zasadzie, jeśli się uprzeć, na podstawie materiałów odkopanych przez autora można by stwierdzić, że stworzyło wręcz podziemne miasto. Funkcjonujące na własnych zasadach, mające swój kod, swoje miejsca i swoje reguły społeczne. W pewnym momencie, opierając się na losach kilku opisywanych bohaterów (którzy mieli do czynienia z Foucault, żeby nie było!) Ryziński prezentuje nam przekrój sposobów na podryw, miejsc w których do niego dochodziło (legendarne „grzybki”) i osobowości, które przez ten światek się przewinęły. Dowiadujemy się nawet o homoseksualnych skłonnościach żołnierzy pełniących wartę przy Grobie Nieznanego Żołnierza.

Na marginesie rozważań o Foucault i polskich homoseksualistach otrzymujemy też obraz pracy ówczesnej Służby Bezpieczeństwa, która inwigilowała to środowisko równie mocno i namiętnie, co po amatorsku. Choć nie brakowało im zacięcia, to odnalezione przez autora teczki sugerują raczej, że poruszali się w temacie dość chaotycznie, niekiedy przypadkowo. A mimo to udało im się skutecznie wpłynąć na losy znanego filozofa. Jak to było po kolei?

Michel Foucault otrzymał w 1958 propozycję objęcia posady dyrektora Ośrodka Kultury Francuskiej. Był młody, nie miał większych zobowiązań, chętnie podróżował. Postanowił więc, że Warszawa będzie dobrym miejscem na kolejną życiową przygodę. Już wtedy był uznanym naukowcem, autorem kilku ważnych prac. Do Warszawy przyleciał nie znając nikogo, ale szybko wtopił się w to podziemne, konspiracyjne środowisko homoseksualne. Zdobył kilku przyjaciół, których chętnie gościł u siebie w mieszkaniu, nie stronił też od okazjonalnych podrywów. To wszystko plus nieco nonszalancki, ewidentnie zbyt zachodni sposób bycia, sprawiły, że stał się solą w oku polskich służb. Te postanowiły ukrócić jego harce. I podeszły do sprawy w najbardziej perfidny ze sposobów – grając na uczuciach. Mówiąc wprost-podstawiły mu kochanka-agenta. Co jeszcze ciekawsze, Foucault utrzymywał z nim kontakt również po powrocie do Francji. Mimo to, po tylu latach problematyczne stało się ustalenie, kim ów osobnik był. Ryziński przyjął nawet hipotezę, że to pewien znany później poeta. Nie zdradzę rzecz jasna czy tak było w rzeczywistości. Zbyt fascynujące jest samodzielne odkrywanie tych tajemnic wraz z autorem.

Remigiusz Ryziński, fot. Dowody na Istnienie-Filip Skrońc

Fascynujące jest też śledzenie jak krok po kroku, strona po stronie, Ryziński odkrywa polskie tropy w przełomowej książce Foucaulta, czyli „Historii szaleństwa w dobie klasycyzmu”. Ta, wydana we Francji w 1961, klasyczna dziś pozycja, pisana była również w Warszawie. I choć Foucault nie zdradza tam zbyt wielu szczegółów ze swojego pobytu nad Wisłą, to znamienna jest wzmianka w przedmowie do francuskiego wydania. Foucault zaznacza, że prace nad tekstem zakończył „pod upartym, jasnym słońcem polskiej wolności”. Ciekawe, że przedmowa ta została pominięta w polskim przekładzie z 1987 roku, prawda?

Śledzenie kolejnych faktów z życia Foucalta jest niezwykle wciągające i angażujące, jednak nie byłoby możliwe, gdyby Ryziński nie obudował go historią powojennego homoseksualizmu w Warszawie. Ba, wydaje się, że to, co miało być ewentualnym uzupełnieniem dla opowieści o Foucault stało się jej integralną częścią! Teraz trudno mi sobie wyobrazić, że tych faktów i opowieści mogłoby tam zabraknąć. Oto przykład, jak wiele szczęścia musi mieć reporter, żeby szukając informacji na dany temat, odnaleźć źródła nieznane, a wspaniale ten temat rozwijające.

Ryziński potrafi to wykorzystać. Choć książka nie należy do najgrubszych i wypakowanych treścią po brzegi, to z miejsca stała się wydarzeniem w literackim światku. Nic dziwnego, bo historia sensacyjna, a autor debiutujący (do tej pory znany głównie jako filozof i wykładowca akademicki).Tak debiutować potrafią tylko prawdziwe talenty! Jedynym, co nieco psuło mi odbiór całości, był styl Ryzińskiego. Chyba trochę na siłę artystyczny, stawiający na krótkie zdania i jednozdaniowe akapity. Moim zdaniem zbędny zabieg, ale pewnie znajdzie też swoich obrońców. Mimo to nie mogę nie zarekomendować „Foucault w Warszawie”. Znowu świetny debiut w Dowodach na Istnienie!

DO SŁUCHANIA:

Z Archiwum Polskiego Radia. Szlagiery lat 50. z lat 1953 – 1959

Tu rzecz jest prosta. Tak jak Ryziński zafundował nam wycieczkę po powojennej Warszawie mniej znanej, tak ja proponuję wycieczkę w bardziej oswojone rejony. Pewnie wiele spośród Was nie wie, że jakiś czas temu nakładem Polskiego Radia ukazała się składanka prezentująca największe polskie przeboje lat 50. Czego tam nie ma, klasyk goni klasyka! Nie znajdziecie lepszej propozycji, żeby wczuć się w klimat Warszawy tamtych lat. Na zachętę Adolf Dymsza:

R. Ryziński, Foucault w Warszawie, Dowody na Istnienie, Warszawa 2017.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *