fbpx
Premiery miesiąca. Odcinek 15 – Listopad
Listopad 2, 2018
Piotr Stelmach – Lżejszy od fotografii. O Grzegorzu Ciechowskim [RECENZJA]
Listopad 9, 2018

Roy Jacobsen – Niewidzialni [RECENZJA]

“Niewidzialni” Roya Jacobsena to pierwsza pozycja ze wznowionej legendarnej Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich Wydawnictwa Poznańskiego. I trzeba to powiedzieć na samym wstępie, że powrót legendy się udał!

Roy Jacobsen

Roy Jacobsen

Norwegia na początku XX wieku daleka była od dobrobytu, jakim dziś się szczyci. Kraj dopiero zaczynał się rozwijać, społeczeństwo odkrywało dla siebie kolejne zdobycze wkraczającej coraz śmielej nowoczesności. Wciąż były jednak miejsca, w których życie toczyło się jak dawniej, niespiesznie. Ludność albo nieufnie przyjmowała zdobycze techniki, albo wręcz o nich nie wiedziała. W takich okolicznościach poznajemy wyspę Barrøy i rodzinę Barrøy, która ją zamieszkuje. Zbieżność nazwiska z nazwą to nie przypadek – jako jedyni mieszkańcy niewielkiej wysepki, członkowie rodziny zżyli się z nią na niewyobrażalną dziś skalę.

Wyspa zapewnia im niemal wszystko, czego potrzebują. Wyspiarze mają spokojne życie, utrzymują się ze swojego niewielkiego gospodarstwa, rybołówstwa i okazjonalnych prac sezonowych. Żyją powoli, niespiesznie, podporządkowując się rytmowi przyrody. Na wyspie można wszystko i nie można nic, jeśli rządzące przyrodą żywioły akurat na to nie pozwolą. Rodzina Barrøy żyje na wyspie od pokoleń, nie znając poza nią niemal żadnego innego życia. Nie zamierzają się stamtąd wynosić, a pukające do ich drzwi nowinki techniczne, traktują często bardzo krytycznie, bardzo powoli dostosowując swoje życie do zmieniającej się rzeczywistości. Dopiero Ingrid, przedstawicielka młodego pokolenia, próbuje coś zmienić, żyć inaczej. Ma w sobie dużo krytycyzmu, neguje niektóre tradycje rodzinne, stara się żyć nieco bardziej w zgodzie ze sobą. Jako pierwsza próbuje też na stałe opuścić wyspę, wyjść poza schemat i spełniać swoje marzenia. Jednak czy to jej się uda?

Jak na recenzję, dużo tu odwołań do fabuły, szkicowania historii. Uwierzcie mi jednak, że innego wyboru za bardzo nie miałem, bo to właśnie opowieścią książka Jacobsena stoi. Autor na niewielkiej w sumie przestrzeni buduje piękną, spokojną historię rodzinną. Żeby ją w pełni smakować nie warto czytać książki po łebkach, tylko dać każdemu zdaniu wybrzmieć. Każde wydarzenie powinno zostawić w nas ślad. Bo “Niewidzialni” to coś więcej niż saga rodzinna. Mamy do czynienia ze wspaniałym świadectwem tego, jak niewiele znaczy człowiek w obliczu nieobliczalności sił natury i jak łatwo czasem przychodzi nam myślenie, że jesteśmy w stanie ten żywioł przełamać.

Dosadność opowiedzianej historii potęguje fakt osadzenia jej w zasadzie w jednej lokacji, na małej, zamkniętej przestrzeni. Przywołuje to na myśl klasyczne dramaty i sporo z nich w “Niewidzialnych” znajdziemy. Skupienie akcji na małej wyspie pozwala też łatwo pokazać zmiany zachodzące na świecie z perspektywy jednej rodziny. Nawet tak odludna i nieprzystępna wyspa nie jest wolna od wpływów z zewnątrz i nawet tam, na przestrzeni kilku czy kilkunastu lat można zobaczyć, że “kiedyś” i “teraz” potrafią się znacznie różnić. Zwłaszcza, gdy do głosu udaje się dojść kolejnemu pokoleniu. To w nim zawsze tkwi siła prąca do zmian, to ono chce czegoś nowego, czegoś dla siebie. Doskonałym przykładem tego działania jest właśnie Ingrid, która trochę przypadkiem, a trochę dzięki swoim talentom, całkowicie odwraca schemat przywództwa na wyspie. Przypadkiem czy nie, jest ona też najbardziej wyrazistą i najbardziej przekonującą postacią wykreowaną przez Jacobsena. Stworzył on całą, wielopokoleniową rodzinę, ale wydawać się nieraz może, że kilka postaci można by z powodzeniem pominąć, bo stanowią tylko ładnie pomalowane, tekturowe tło dla poczynań innych. Może gdyby z niektórych z nich zrezygnować, kilku innych bohaterów też nabrałoby siły i magnetyzmu Ingrid?

Niewidzialni

Jacobsen odważnie podszedł w “Niewidzialnych” do kwestii narracji. Niemal na każdej stronie znajdziemy rozbudowane, dygresyjne opisy, które doskonale budują nastrój i wprowadzają w skandynawski klimat. W oczy rzuca się oszczędne gospodarowanie dialogami – jest ich tylko tyle, ile to konieczne, co jednak nie przeszkadza autorowi w budowaniu pasjonującej historii. Czytelnicy jednej z moich poprzednich recenzji, “Wyspy dusz” pamiętają może, że przy tamtej okazji na długie opisy narzekałem, choć ich użycie miało podobny cel jak u Jacobsena. Z jakiegoś jednak powodu w tym przypadku zupełnie mnie to nie razi. Być może to jego styl robi tutaj różnicę.

“Niewidzialni” na pewno nie są książką doskonałą, zapewnili mi jednak kilka miłych wieczorów i sporo refleksji. Nieprzypadkowo autor został nominowany do Międzynarodowej Nagrody Bookera 2017, a jego “dziecko” podbija kolejne rynki. Dobrze, że Wydawnictwo Poznańskie zdecydowało się na sprowadzenie go do Polski. Oby “Niewidzialni” byli zwiastunem świetnej serii. To jeden z tych tytułów, obok którego nie można przejść obojętnie!

DO SŁUCHANIA:

Tubis Trio – Flashback

Pisząc o książkach skandynawskich, czy też szerzej, o skandynawskiej kulturze, nie sposób nie wspomnieć o charakterystycznym klimacie, jaki potrafią wyczarować tamtejsi autorzy. Pewien spokój, cisza, pozorna sielskość ale i mrok naznaczony tajemnicą – to elementy, które ciężko jest powtórzyć w innych szerokościach geograficznych, również w muzyce.

Dlatego z dużym zadowoleniem przyjąłem niedawną premierę płyty “Flashback” polskiej grupy Tubis Trio, dowodzonej przez Macieja Tubisa. Zachowując swoją tożsamość, nagrali płytę, która może być pewnego rodzaju hołdem dla jazzu skandynawskiego. Świetnie komponuje się też z prozą Jacobsena, dostarczając do lektury kompozycji niby lekkich, niby radosnych, ale jednak podszytych pewną głębią i tajemnicą. Bardzo wciągająca płyta.

R. Jacobsen, Niewidzialni, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *