fbpx
Książki pod choinkę
Książki pod choinkę. TOP 10 tytułów z 2018 roku
Grudzień 10, 2018
Ciechowski - Obcy astronom
Grzegorz Ciechowski – Obcy Astronom [RECENZJA]
Grudzień 14, 2018

CeZik. Człowiek, który pozostał memem [CZEGO (nie) SŁUCHAĆ]

Cezik Ambiwalnięty

Ta płyta może być albo bardzo dobra, albo bardzo zła – pomyślałem, gdy dotarła do mnie informacja o debiucie fonograficznym CeZika – “Ambiwalniętym”. Przyznam szczerze, perspektywa tego albumu była tak samo niepokojąca jak news, że Abstrachuje przymierzają się do pełnometrażowego filmu.

Życie już niejednokrotnie pokazało, że to, co, mówiąc potocznie, “żre w internetach” niekoniecznie automatycznie odnajduje się w szerszej rzeczywistości medialnej. Podobnie działa to też w drugą stronę, czego przykładem może być chociażby Szymon Majewski, który kiedyś próbował być zabawny jak zawsze, ale poniósł vlogową klęskę. Dlatego, gdy dowiedziałem się, że CeZik, chodzący mem i synonim youtubowych heheheszków, bierze się za bary z płytą długogrającą, pomyślałem: “po co?”.

Wchodzę do klubu

Już czuję napór tłumu

Niezwykle peszy mnie taki ścisk

Oficjalnie, według słów CeZika, “Ambiwalnięty” powstał po to, aby mieć nowy materiał na koncerty. Stary, oparty na parodystycznych utworach i pomysłowych coverach zbrzydł już trochę i jemu i publiczności. Zrobił więc zbiórkę crowdfundingową i postanowił, że nagra prawdziwą płytę. I tu zaczęły się schody, bo okazuje się, że CeZik nie potrafi wyjść z roli parodysty. Szkoda tylko, że stał się trochę karykaturą samego siebie.

Wielka pomysłowość, humor, ucieczka od schematyczności. To zawsze było jego siłą w kolejnych publikowanych na YouTube klipach. W przypadku płyty nie tyle całkowicie się to nie sprawdziło, co po prostu występuje w ilościach szczątkowych. Nie mówiąc już o tym, że zupełnie inaczej odbiera się CeZika siedząc przed komputerem z włączonym YouTube, a inaczej siedząc w fotelu i słuchając płyty.

Z nadzieją gapię się w spodnie, a penis ani drgnie

Czy to ściema? Nie…

Cezik AmbiwalniętyCeZik postanowił, że pobawi się w nieco ambitniejsze, jazzujące aranże, zaangażuje dęciaki i zrobi nastrojową muzykę ze swoimi błyskotliwymi tekstami. W założeniach wszystko wygląda pięknie, ale zetknięcie z rzeczywistością jest dość bolesne. Bo owszem, gdyby z płyty zostawić samą warstwę muzyczną, byłoby nieźle. Bez szału, ale dostalibyśmy przyjemną jazz-popową muzykę, tak powiedzmy w sam raz do kawiarni. Problem robi się, gdy autor płyty się odzywa… Teksty trudno nazwać ambitnymi, ani zabawnymi, najczęściej są po prostu nudne i przewidywalne. Sprawiają momentami wręcz wrażenie prostych wprawek – bez melodii i wdzięku, które będą punktem wyjścia do tekstu właściwego. Wszystko jest wyłożone bardzo prosto. Za prosto. Szkoda, bo CeZik często ma “czuja” i porusza tematy ważne i potrzebne. Coś jednak nie wyszło. Tam, gdzie miało być zabawnie, najczęściej robi się smutno. Zresztą próbkę możecie zobaczyć w śródtytułach tego tekstu. Po raz kolejny okazuje się, że to co może być zabawne jako przerywnik od pracy, niekoniecznie sprawdzi się w innych warunkach. Słabo jest też wokalnie. Wiadomo, nikt nigdy nie oczekiwał od CeZika wielkiego głosu, śpiewał zazwyczaj poprawnie i po swojemu. Ale w starciu z aranżami, jakie sam przygotował, jego wokalne popisy wypadają bardzo blado. Przede wszystkim nie korespondują z tą konwencją, tak samo jak i niby śmieszne teksty, które brzmią jak pisane na kolanie do kolejnego YouTube’owego klipu.

Weźmy chociażby utwór “W miarę” Tekst wygląda jakby był wzięty z internetowych komentarzy (jak w jednym z parodystycznych utworów Cezika). Ma się nawet wrażenie, że niektóre linijki nie do końca dobrze leżą w linii melodycznej utworu, tak jakby były tam upychane nieco na siłę!

Kontakty z bachorami bardzo szkodzą mi

Mam regres umysłowy, opadam z sił

W trakcie słuchania, oprócz pytania “po co?” urodziło mi się kolejne – “dla kogo jest ta płyta?”. Szczerze mówiąc, nie do końca wiem. Widzów CeZikowych szaleństw z YouTube’a raczej nie przyciągnie, bo to po pierwsze zupełnie inna forma wyrazu, a po drugie mam wątpliwości, czy płyta jest tym formatem, który do nich trafi. Może też być tak, że skuszeni CeZikową marką przesłuchają nawet krążek, ale stwierdzą, że nie ma tam żadnego śmiesznego coveru, CeZik nie gra na kieliszkach czy pedale od roweru, więc trochę nudne to. Zwłaszcza, że chyba to co najlepsze, znalazło się na początku płyty. Im dalej w las, tym bardziej nie ma czego posłuchać.

CeZik jako autor niestety zawodzi. “Ambiwalnięty” nie jest ani ciekawy, ani śmieszny, ani nawet oburzający. Jest po prostu dość nijaki, a w oczy i uszy razi niespójność stylistyczna poszczególnych składowych dzieła muzycznego. To niestety jest bardzo zła płyta. Bez pomysłu, bez dobrych tekstów, bez dobrego wokalu, z przyzwoitymi jedynie aranżacjami.

CeZik, Ambiwalnięty, SJ Records, 2018.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *