fbpx
Ucho Igielne
Wiesław Myśliwski – Ucho igielne [RECENZJA]
Listopad 24, 2018
Książki, których nie przeczytałem
Książki, których nie przeczytałem
Grudzień 4, 2018

Wojciech Mann – Artysta. Opowieść o moim ojcu [RECENZJA]

Mann_opowieść o moim ojcu

Kto z Was słyszał o malarzu Kazimierzu Mannie? Kto widział jakąś jego pracę? Tak myślałem. Ja też nie miałem pojęcia o istnieniu takiego artysty, nie mówiąc już o świadomości, że był ojcem Wojciecha Manna. Tymczasem mówimy o naprawdę światowej klasy artyście, dziś bardzo niesłusznie zapomnianym. Między innymi dlatego Wojciech Mann zdecydował się na napisanie i wydanie tej książki.

Wszystko zaczęło się od rodzinnego śledztwa. Śledztwa w poszukiwaniu zaginionych dzieł i związanych z nimi wspomnień. Zaangażowana w nie była cała rodzina, każdy dokładał ile mógł, by tylko znaleźć kolejny element układanki pod tytułem “Kazimierz Mann”.

Kazimierz Mann

Kazimierz Mann

Na początku miał to być jedynie album, zebrane w jednym miejscu obrazy i rysunki Kazimierza Manna. Z każdym rokiem projekt nabierał jednak coraz większego rozmachu, a domowa kolekcja dzieł Wojciecha Manna wciąż rosła. W głowie kotłowało się też mnóstwo wspomnień. Dlatego książka przyjęła ostatecznie nieco inną formę – albumu uzupełnionego o coś na kształt pamiętnika-biografii. Śmiem twierdzić, że była to doskonała decyzja. Nie tylko dlatego, że Wojciech Mann znany jest ze świetnego pióra i wiadomo było, że napisze książkę przyjemną w odbiorze, ale też dlatego, że dzięki temu możemy dowiedzieć się nieco więcej o tajemniczym artyście Kazimierzu Mannie, jego talencie, pasjom i życiu rodzinnym.

Dla Wojciecha Manna, historia jego ojca zaczyna się w… więzieniu. Tam w latach 50. XX wieku przebywał Kazimierz Mann z wyrokiem za działalność antypaństwową. Tam mały Wojtek po raz pierwszy świadomie zobaczył ojca i to również tam po raz pierwszy doświadczył próbki jego talentu. Widział nie tylko pięknie ozdobioną przez ojca w więziennym warsztacie papierośnicę, ale dostał też bardzo osobisty i wyjątkowy prezent – książkę napisaną specjalnie dla niego. Autorem tekstu był Alfred Szklarski (autor późniejszego cyklu o przygodach Tomka) a zilustrował go własnoręcznie Kazimierz Mann. Potem, gdy na mocy amnestii Mann senior wrócił do domu, mógł na nowo oddać się swojej ukochanej pracy. Jeśli wierzyć opowieściom Wojciecha Manna, to tworzył jak szalony, choć wcale szalony nie był. Był na pewno płodnym artystą, który oprócz różnych komercyjnych zleceń chętnie przygotowywał obrazy i rysunki dla znajomych i przyjaciół. Skala jego rozdawnictwa była tak duża, że prawdopodobnie spora część tych dzieł do tej pory nie została przez Wojciecha Manna odnaleziona.

Wojciech Mann i Agnieszka Szydłowska

Wojciech Mann i Agnieszka Szydłowska/fot. Paweł Cybulski

A był Kazimierz Mann artystą nieprzeciętnym. Nie tylko niezwykle uzdolnionym, ale też bardzo jak na tamte czasy odważnym. Nie bał się eksperymentować z formą i treścią, oryginalnie łącząc kolory, w zupełnie niespotykane w czasach szarego PRLu konfiguracje. Wojciech Mann ubrał to w zgrabne stwierdzenie o “niesamowitej nieskromności kolorystycznej”. Jakby na przekór realiom, w których przyszło mu żyć, przykładał olbrzymią wagę do estetyki – zarówno przedmiotów codziennego użytku, jak i swojego otoczenia. Gdy potrzebował eleganckiego kredensu, to sam go zaprojektował i zlecił pracę stolarzowi, bo żaden z teoretycznie dostępnych mebli nie zadowalał go. Prawdopodobnie to właśnie jego umiłowanie estetyki w dużej mierze sprawiło, że szczerze nie znosił komunistów (choć wyrok też pewnie miał tu swój udział). Dlatego gdy przy jakiejś okazji Nikita Chruszczow skrytykował jego prace, Kazimierz Mann nie posiadał się ze szczęścia.

Był człowiekiem niezwykle utalentowanym, nie tylko w dziedzinie malarstwa i rysunku. Jedną z ulubionych anegdot Wojciecha Manna jest ta o domowej imprezie u pewnych przyjaciół rodziców. W pewnym momencie Kazimierz Mann został poproszony przez gospodarza o zagranie czegoś na pianinie. Wojciech będąc przekonanym, że skończy się to towarzyską kompromitacją (nigdy nie słyszał ojca grającego), zdziwił się niezwykle, kiedy okazało się, że ojciec nie tylko gra, ale gra całkiem dobrze! Jego zdziwienie sięgnęło zenitu, gdy Kazimierz w pewnym momencie rzucił “a takiej muzyki słucha Wojtek” i zaczął grać usłyszane nie wiadomo gdzie i nie wiadomo kiedy przeboje bigbitowe i rock and rollowe.

Nie zamierzam wam zdradzać rzecz jasna wszystkich wspomnień i smaczków, jakich świadkami będziecie, gdy sięgniecie po książkę. Części z nich zresztą w niej nie ma. Miałem okazję usłyszeć je od autora, więc tym bardziej chętnie się nimi dzielę, by narobić wam na ten tytuł smaku. Nie sądziłem na początku, że to powiem, ale ta książka, na poły biograficzna, na poły artystyczna, jest rewelacyjną propozycją nie tylko dla miłośników sztuki czy Wojciecha Manna. Znajduje się w niej mnóstwo doskonałych anegdot, tyle samo niewymuszonego i uroczego humoru (już wiadomo po kim Wojciech Mann odziedziczył dowcip) i wiele naprawdę wysokiej klasy dzieł sztuki. Jest też pięknie wydana – na dobrej jakości papierze, z przemyślaną szatą graficzną i mnóstwem świetnej jakości przedruków prac Kazimierza Manna.

Jedyne, czego mogę żałować i o co mam do autora nieco pretensji, to robienie czytelnikowi wielkich nadziei i w kilku przypadkach duszenie ich chwilę po rozbudzeniu. Jest kilka wątków, które wydają się niebywale ciekawe, a które Wojciech Mann ledwie wspomina, by przejść szybko do innych tematów. Chętnie poczytałbym więcej np. o słynnej “wódeczce w Spatifie”, na którą to ojciec wybywał ze znakomitymi przyjaciółmi – śmietanką artystyczną Warszawy. Znajomości te owocowały ciekawymi projektami, jak choćby propozycją stworzenia scenografii do “Faraona” Jerzego Kawalerowicza. Jest takich wątków podjętych sporo i myślę, że sporo byłoby jeszcze przy ich okazji do opowiedzenia. Jednak Wojciech Mann postanowił, że w swojej książce skupi się na tym, co definiowało Kazimierza Manna jako artystę i ojca. Być może właśnie dzięki temu, że nie wiemy o Kazimierzu Mannie wszystkiego, jego postać wydaje się jeszcze bardziej ciekawa.

Na dowód, że doczekaliśmy się wydawnictwa o niezwykłym artyście, dorzucam kilka przedruków jego prac, jakie można znaleźć w książce. Obejrzyjcie dokładnie i zastanówcie się, kiedy ostatnio widzieliście coś równie osobliwego i jednocześnie fascynującego. Dla mnie było to odkrycie naprawdę dużego kalibru i podobnego zachwytu życzę również wam, bo mam szczerą nadzieję, że sięgniecie po tę książkę i pozwolicie Wojciechowi Mannowi opowiedzieć tę historię w waszych domach.

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

Praca Kazimierza Manna-przedruk z książki wyd. Znak

DO SŁUCHANIA:

The Beatles – Magical Mystery Tour

Wojciech Mann lubi powtarzać, że jednym z jego ulubionych zespołów jest słynna Fab Four z Liverpoolu, czyli The Beatles (moim zresztą też!). W ich twórczości wyodrębnić można kilka okresów, ale jednym z najciekawszych i najbardziej ambitnych był ten zapoczątkowany po 1966 roku, kiedy ukazał się album “Revolver”. Wydawane kolejno “Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” i “Magical Mystery Tour” były popisem kreatywności, odlotowości i triumfu niczym nieskrępowanej wyobraźni.

Wydany jesienią 1967 roku “Magical Mystery Tour” wielu zaskoczył, wielu zbulwersował i wielu zdziwił. Towarzyszył bowiem filmowi o tym samym tytule, uznawanemu za szczyt beatlesowskiego “odlotu”. Odważne wątki, surrealistyczne obrazy, dziwne wizje, szalone i kolorowe stroje. Czego tam nie było! Odwaga w łączeniu wątków i koloryt filmu oraz albumu przywodzą mi jako żywo na myśl prace Kazimierza Manna. Sprawdźcie sami, bo warto!

A więcej o tej płycie przeczytać możecie w moim tekście opublikowanym w piśmie Meakultura – zachęcam do lektury 🙂

W. Mann, Artysta. Opowieść o moim ojcu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *