fbpx
Teoria Pandy Pascal Garnier
Teoria Pandy – Pascal Garnier [RECENZJA]
Maj 21, 2019
premiery miesiąca
Premiery miesiąca. Odcinek 21 – Czerwiec
Maj 31, 2019

Wypędzenie Gerty Schnirch – Kateřina Tučková [RECENZJA]

wypędzenie gerty schnirch

„Dobry Niemiec to martwy Niemiec” – zwykli mawiać ludzie z pokolenia pamiętającego II Wojnę Światową. Aż kusi, żeby zapytać – czy to narodowość determinuje, czy ktoś jest dobry czy zły?

W „Wypędzeniu Gerty Schnirch” Kateřina Tučková próbuje skonfrontować czytelnika z mało znanym i niezbyt dobrze opisanym epizodem powojennej Europy, czyli wypędzeniami Niemców z terytoriów, które po wojnie znalazły się poza granicami państwa niemieckiego. Polskim czytelnikom znane są historie wypędzeń Niemców z tzw. „Ziem Odzyskanych” i towarzyszące temu do dziś kontrowersje. Mało kto jednak wiedział, jak wyglądała sytuacja z Niemcami zamieszkującymi międzywojenną Czechosłowację.

Zaczęło się dość niewinnie, bo w dwudziestoleciu międzywojennym wiedli zgodny żywot ze społecznością czechosłowacką, w ramach jednego państwa nie przeszkadzali sobie nawzajem. Wojna i ówczesny społeczny odbiór Niemców w całej Europie wiele zmieniły. Wystarczyło jedno przemówienie pierwszego powojennego prezydenta Czechosłowacji, żeby rozpętało się piekło.

Przymusowe wysiedlenia, konfiskaty majątku, gwałty, epidemie śmiercionośnych chorób towarzyszące korowodom wysiedlonych – to codzienność czeskich Niemców po 1945 roku. Traktowani jak nieludzie, nie byli w stanie walczyć nawet o swoją godność. Byli bezsilni w obliczy źle rozumianego patriotycznego wzmożenia i potrzeby zemsty za doznane krzywdy.

W takiej sytuacji znajduje się też główna bohaterka książki Tučkovej – Gerta Schnirch, która jest pół Czeszką, pół Niemką. Nawet ten fakt nie uchronił jej przed tytułowym wypędzeniem. Choć wstydzi się niemieckiego rodowodu i nie przyznaje się do niego, to zostaje on w nią wtłoczony. Została naznaczona niemieckością wbrew swojej woli i musiała się z tym stygmatem zmierzyć. Będzie się zmagała z tym piętnem tak naprawdę do końca życia.

Trudno pozbyć się wrażenia, że Kateřina Tučková nie tylko próbuje zwrócić naszą uwagę na ważny, ale mało znany i słabo przepracowany w Czechach temat. Próbuje też za pośrednictwem swojej powieści dokonać pewnego rodzaju psychoanalizy i pokazać metamorfozę, jaką przechodziła Gerta. Jak zmieniała się jej osobowość pod wpływem traumatycznych przeżyć, jak oddziałuje to na całe jej życie, ale także na życie córki i wnuczki. Czytelnikowi przyjdzie też zmierzyć się z będącym wciąż tematem tabu problemem przemocy domowej i kazirodztwa, a także ich wpływem na życie bohaterki, która do końca życia obawiała się wyjawienia rodzinnej tajemnicy i idącego za tym dodatkowego stygmatyzowania.

wypędzenie gerty schnirchChoć wojna jest punktem wyjścia i przyczynkiem do całej opowieści, to ciężko nazwać książkę Tučkovej „wojenną”. Dowiadujemy się o nalotach, bombardowaniach i ofiarach, o tym, że ktoś ze znajomych Gerty stracił dach nad głową w wyniku działań wojennych, ale wojna jako taka toczy się gdzieś w oddali. Podobnie zresztą jak późniejsze historyczne przełomy staje się tylko tłem, swego rodzaju zapalnikiem dla głębszych refleksji proponowanych przez autorkę. Wojnę obserwujemy, ale w centrum cały czas jest Gerta, jej historia, jej opowieść i jej lekcja dla wszystkich.

Kateřina Tučková zdaje się wołać o pamięć, o uznanie i szacunek dla drugiego człowieka, niezależnie od tego kim jest, skąd pochodzi i przez co musiał przejść. Historia Gerty to tylko pretekst do opowieści o ludziach, zwłaszcza tych, w których czasem brakuje człowieczeństwa. Nikt inny, tylko ludzie sprawili, że inni ludzie cierpieli głód i nędzę, musieli zmagać się wojnami i niedostatkami. Najprostsza w takiej sytuacji wydaje się zemsta, odebranie siłą tego, co nam kiedyś zabrano. Nawet jeśli niekoniecznie odbieramy tym, którzy na to zasłużyli. Tučková pokazuje natomiast, że inne życie jest możliwe. Że możliwy jest szacunek i godne traktowanie drugiego człowieka, nawet jeśli nie budzi w nas początkowo zaufania. Zasługuje na to z racji swojego człowieczeństwa, które nie powinno być postrzegane przez pryzmat narodowości, wyznania czy koloru skóry.

Zwraca też uwagę feministyczny wydźwięk „Wypędzenia..”. Głównymi bohaterkami autorka uczyniła kobiety. To z perspektywy Gerty i jej towarzyszek poznajemy historię Czechosłowacji po 1945 roku, to one biorą na swoje barki skutki zawieruchy wywołanej przez mężczyzn. To mężczyźni przyczynili się do dramatu tych kobiet, to ich błędne decyzje, spowodowane często wybujałym ego i potrzebą wyrażania swojej dominacji doprowadziły do sytuacji, kiedy ludzie ludziom zaczęli odbierać prawo do człowieczeństwa. A na kobietach, tych słabszych i teoretycznie bezbronnych wobec brutalnej siły, skupiło się to podwójnie.

Podejmując bardzo trudną i złożoną tematykę, Kateřina Tučková robi jednocześnie wszystko, żeby jej książka była możliwie najbardziej przystępna i przyjazna czytelnikowi. Niełatwe tematy wynagradza dopracowaną, bardzo przemyślaną konstrukcją powieści. Choć jest to tom dość opasły, to nawet przez moment nie nuży. Trzyma czytelnika przy sobie i umiejętnie podpowiada kolejne tropy, kolejne ważne dla autorki wątki. Jest wiarygodna – głównie za sprawą języka i odpowiedniej jego stylizacji.

Trzeba też w tym momencie oddać wielki pokłon Wydawnictwu Afera i tłumaczce książki Julii Różewicz. Nie bali się trudnego, bolesnego tematu, pozwolili sobie na wydanie książki, która choć pewnie bestsellerem się nie stanie i nie zmieni świadomości mas dotyczącej niektórych spraw, to czuję, że jeszcze długo będzie się odbijała echem wśród tych, którzy po nią sięgną. Na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym. Dlatego my, drodzy czytelnicy, powinniśmy zadbać o to, żeby trafiła do jak największej grupy odbiorców i pozwolić jej wydać swoje plony. Wierzę, że spotkanie z  prozą Tučkovej zmieni coś w każdym z nas. Niezależnie od tego, w jakie wartości wierzymy, wszyscy przecież żyjemy razem.

PS. Zwróćcie uwagę na okładkę – choć książka jest u mnie już dość długo, wciąż nie potrafię wyjść z zachwytu nad projektem Katarzyny Gołąb. Minimalizm, ale niezwykle metaforyczny i bogaty w znaczenia to zawsze miód na moje serce.

DO SŁUCHANIA:

Steve Hackett – At The Edge Of Light

Steve Hackett po odejściu z Genesis odważnie kroczy własną drogą i nie wzbrania się przed muzycznymi poszukiwaniami. Próbuje nowych rzeczy, flirtuje z world music. Co i rusz pokazuje się z nowej strony.

Jego nowa płyta to doskonałe połączenie jego klasycznego dorobku z najnowszymi odkryciami. Mamy więc i rozbudowane, wielowątkowe symfoniczne suity, i elementy wspomnianego world music, jak również momenty prostsze, można by powiedzieć, że bardziej piosenkowe. Album jest zróżnicowany i dynamiczny. Pokazuje, że Hackett mimo blisko 70. lat na karku, wciąż ma głowę pełną pomysłów.

A dlaczego zestawiam go z Kateřiną Tučkovą? Ze względu na zupełnie wyjątkowy finał tej płyty. Tryptyk „Descent – Conclict – Peace”, to nic innego jak odzwierciedlenie procesu opisanego również u Tučkovej. Jest wina, jest wojna i jest pokój, ale po drodze ludzie ludziom robią bardzo dużo złego. Pokój jest wtedy często jedynie iluzoryczny i okupiony olbrzymim cierpieniem.

K.Tučková, Wypędzenie Gerty Schnirch, Wydawnictwo Afera, Wrocław 2019.

1 Komentarz

  1. Niestety, ludzkość ma tę przypadłość, że długo bez zbrodni nie wytrzyma, a zbrodnia zbrodnię robi kolejną. Trudno takie spirale powstrzymać. No i dochodzi do tego jeszcze wyparcie, zbiorowe zapominanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *