fbpx
premiery miesiąca
Premiery miesiąca. Odcinek 22 – Lipiec
Czerwiec 30, 2019
olga polikowska_cover
Chciałabym, żeby moja muzyka była przyjemnością. Wywiad z Olgą Polikowską
Lipiec 27, 2019

Piąty wymiar – Martin Vopěnka [RECENZJA]

Wyobraź sobie, że ten tekst nie istnieje. Albo, że istnieje, ale w zupełnie innym wymiarze. Albo, że czytasz go w momencie, gdy go piszę i z niecierpliwością czekasz na pokazanie się na ekranie kolejnych liter. Niecierpliwisz się, gdy kasuję napisane już zdanie i zmieniam sens stworzonego przed chwilą akapitu. Próbujesz zrozumieć moje myśli, wejść mi do głowy. Czy to się dzieje naprawdę? Może wszystko nam się tylko wydaje, może ja wcale nie piszę tekstu, a ty go nie czytasz. Może rozmawiamy o tym telepatycznie, a może wcale nas nie ma. 

Witaj w świecie Martina Vopěnki. W jego “Piątym wymiarze”.

Jakub to przegryw, powiedzą jedni. Drudzy dodadzą, że może jednak bardziej pechowiec. Ma udaną rodzinę – piękną żonę i wspaniałe dzieci, ale biznesowo ponosi porażki. Jako przykładny ojciec, mający ambicje zapewnienia najbliższym finansowego bezpieczeństwa, postanawia wziąć udział w rekrutacji do pewnego tajnego projektu. Tajnego na tyle, że tak naprawdę niemalże do samego końca naboru nic o nim nie wiadomo. Poza tym, że będzie to przedsięwzięcie dochodowe. Pieniądze są nie byle jakie, a i okazja do sprawdzenia się też, bo finalnie przedsięwzięcie okazuje się wielomiesięcznym pobytem w górskiej samotni gdzieś na końcu świata. Czemu ma to dokładnie służyć, jakie są założenia tego wyjazdu, wiedzą tylko organizatorzy (chociaż i co do tego można mieć wątpliwości). Jakub wie tyle, że musi zostawić na kilkanaście miesięcy rodzinę i wyjechać. Może zabrać ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, w  tym jedną książkę.

piąty wymiar martin vopenkaMając do wyboru Biblię i książkę poświęconą fizyce kwantowej, sięga po tę drugą. Dzięki dużemu zapasowi wolnego czasu, analizuje każdy rozdział, każde zdanie kilka razy. Korzystając z uroków samotności i idącego za nimi przypływu kreatywności, zaczyna konstruować swoje, niezwykle fascynujące teorie dotyczące świata, fizyki i rządzących nimi praw. Odkrycia formułuje z taką pasją, w  sposób tak intrygujący, że masz ochotę samemu sięgnąć po podręczniki do fizyki i sprawdzić, czy taka teoria naprawdę ma rację bytu. To jednak tylko początek, podbudowa służąca Vopěnce do pokazania ci wszystkiego, co sobie zamierzył. A przygotował dla ciebie niemało.

Wbrew pozorom nie jest to książka przygodowa. Wręcz przeciwnie, klasycznej akcji, jakiej mogliby oczekiwać niektórzy, znajdziesz tu niewiele. To raczej fabularyzowany traktat filozoficzny, który próbuje dotrzeć do sedna ludzkości, ludzkich zachowań i ich motywacji. Vopěnka bardzo umiejętnie zadaje właściwe pytania i jednocześnie nienachalnie podsuwa ci odpowiedzi. Bez moralizatorskiego podejścia, że są to odpowiedzi jedynie słuszne.

To niezwykle ważne, bo “Piąty wymiar” obfituje w wydarzenia i teorie, które niektórzy mogliby chcieć jakoś łatwo zaszufladkować, hierarchizować. Tak jak Jakub spogląda w głąb siebie, tak lektura jego rozważań może do podobnego wejrzenia zachęcić też ciebie. Co prawda nikt z nas nie będzie miał do tego tak doskonałych warunków, jak bohater Vopenki, ale i tak każdy może sobie zadać kilka podstawowych pytań i porównać swoje doświadczenia z tym, co proponuje autor. Banalne, wydawać by się mogło, “Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?” doskonale oddają sedno pisarstwa Vopěnki. Zdziwisz się, ile wniosków na ten temat pojawi ci się w głowie przy “Piątym wymiarze”.

Bo to nie tylko metafizyczne rozważania o kosmosie, fizyce i roli człowieka w świecie. Vopěnce udaje się przemycić tutaj nieco więcej. Nieco niesamowitości i tajemnicy, międzykontynentalne porozumienie myśli. W pewnym momencie wcale nie bezzasadne będą twoje pytania, czy ta historia w ogóle się wydarzyła. Co w niej jest prawdziwe, a co jest efektem samotności bohatera? Czy sny mogą być rzeczywiste? Czy mogą mówić nam coś o nas samych i o naszym otoczeniu? Czy pojawiający się w pewnym momencie powieści wątek kryminalny to tylko zmyłka, majaki? Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim odkryty trochę przypadkiem przez Jakuba piąty wymiar? Gwarantuję ci, że zadasz te pytania. 

Podobnie dużo czasu poświęcisz pewnie też na analizowanie, czym w powieści Vopěnki jest miłość. Obserwujemy ją w wymiarze uczuciowym i czysto fizycznym. Próba czasu i odległości dzielącej Jakuba od żony i dzieci odsłania przed nim nowe horyzonty, uwypukla to, co jest dla niego ważne. Jednocześnie i Jakub i jego żona, odkrywają nowe znaczenia seksu w swoim życiu. Seks wyczekiwany, rekreacyjny, mający źródło w naturalnych potrzebach ciała – niosący przyjemność i rozrywkę. To jedna strona medalu. Jest też w powieści Vopěnki obecny seks zupełnie inny – niejako wymuszony, wynikający z niezdrowej, hierarchicznej relacji. Łączy je jedno. Swój początek mają w potrzebie bliskości i samotności – nawet jeśli nie zawsze do końca uświadomionej. Imponuje przy tym, jak Vopěnka potrafi o seksie pisać. Delikatnie, z wyczuciem, z dużą empatią. Nawet ten stosunek niechciany nie został przez autora odarty z pewnej aury niesamowitości, tajemnicy.

Pewnie nie dowiesz się z  “Piątego wymiaru” wszystkiego, czego mógłbyś oczekiwać, bo Vopěnka rozbudza apetyt poznawczy ponad miarę. Dowiesz się jednak na tyle dużo, żeby zacząć szukać dalej i uruchomić wyobraźnię. A wtedy… Kto wie, jak to się skończy. Tylko nie mów, że nie ostrzegałem.

DO SŁUCHANIA:

Brian May – Golden Days

Znający tę płytę, pewnie potraktują to jako wybór kontrowersyjny, bo umówmy się od razu – “Golden Days” to album dość słaby. Znalazł się jednak obok Vopěnki niekoniecznie z powodów tylko artystycznych.

I Vopenkę i Maya łączy nietypowy zawód, wykonywany poza ich artystyczną działalnością. Vopěnka jest fizykiem jądrowym (co może niektórym odpowiedzieć na pytanie o jego rozległą wiedzę, którą popisuje się w “Piątym wymiarze”), Brian May jest natomiast doktorem astronomii. I może nie czuć tego w jego twórczości bezpośrednio, to tu i tam drobne nawiązania da się wychwycić.

Na “Golden Days” wspiera go wokalistka Kerry Ellis. Razem wykonują 13 utworów, z czego jednak tylko 5 to premierowe autorskie kawałki. Sporo jest coverów, w tym utworów bardzo popularnych. Jest “Amazing Grace”, a obok niego “Parisienne Walkways” Garry’ego Moora. Płyta toczy się dość niespiesznie, monotonnie, rzadko kiedy nabiera rumieńców. Wynika to nie tylko z samych kompozycji i ich wykonania, ale też z topornej, nieco plastikowej niekiedy produkcji. Ale paradoksalnie właśnie dzięki temu “Golden Days” dobrze sprawdza się w towarzystwie prozy Vopěnki. Pozwala zanurzyć się w książce i nie wymaga od czytelnika dużej uwagi. A w tym przypadku to duży plus.

M. Vopěnka, Piąty  wymiar, tłum. Elżbieta Zimna, Dowody na istnienie, Warszawa 2019.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *