fbpx
doktor bianko bielawski
Doktor Bianko i inne opowiadania – Maciek Bielawski [RECENZJA]
Wrzesień 9, 2019
premiery miesiąca
Premiery miesiąca. Odcinek 25 – Październik
Wrzesień 30, 2019

Musi być właściwa energia! – Wywiad z Polą Chobot i Adamem Baranem

pola chobot i adam baran

Z Polą Chobot i Adamem Baranem spotkaliśmy się w jeden z ostatnich ciepłych dni lata, by porozmawiać o ich nadchodzącej płycie. Ale nie tylko. Dowiecie się też m.in. jak potrafi zainspirować Ikea i o planowanej kąpieli w zbiorniku wodnym.

Dziś wychodzi Wasz pierwszy singiel, a już wkrótce cała płyta. O czym ona będzie?

Adam: W kontekście tematyki płyty musimy mówić chyba głównie o jej warstwie tekstowej. A tutaj najwięcej do powiedzenia powinna mieć Pola, która odpowiada za tę działkę praktycznie w całości.

Pola: Przy tej płycie zasób tematów jest dość powtarzalny, tak jakoś wyszło. Chociaż teksty powstawały na przestrzeni kilku lat, to orbitują wokół miłości, strachu i wstydu. Ogólnie wydaje mi się, że u mnie teksty powstają w dużej mierze pod wpływem jakichś trudnych przeżyć. One jakoś mnie motywują do uzewnętrzniania się. Staram się z nimi ukręcić jakiegoś deala.

Pola Chobot i Adam Baran

Pola Chobot i Adam Baran/fot. Paweł Cybulski

Która z piosenek z nadchodzącej płyty była dla Was najtrudniejsza?

Pola: Jest taki jeden utwór. Początkowo w ogóle nie braliśmy go pod uwagę przy okazji tej płyty, bo mieliśmy z nim duży problem. Pamiętam, że kilka godzin przed wyjazdem ze studia, gdy wszyscy już spali, ja kończyłam tekst. Podchodziłam do tego na zasadzie: „skończę to choćby nie wiem co, ale na płytę nie wejdzie”. No i skończyłam, bez jakiegoś wielkiego przekonania. W studiu zostaliśmy zapytani przez Ignacego (właściciel studia Monochrom – przyp. PC), czy mamy coś jeszcze do nagrania. Gdy usłyszał o tym utworze, kazał nam zagrać. Poszło świetnie, a utwór wejdzie na płytę i będzie ją zamykał. Okazał się do tego idealny!

Adam: Dodatkowo mogę zdradzić, że będzie tam pewien ukryty przekaz. Nic jednak więcej nie powiem, trzeba to będzie przeżyć samemu.

Wspomnieliście o studiu, w którym nagrywaliście. Monochrom to chyba wyjątkowe miejsce dla Was?

Adam: Tak, zdecydowanie! Atmosfera tego studia sprawdziła nam się przy EP-ce i chcieliśmy to samo odtworzyć przy płycie. Zebrać się w jednym miejscu, z dala od cywilizacji i nagrać dobrą płytę.

Pola: Dużą rolę w powstawaniu tego albumu odegrał wspomniany Ignacy. Nakręcał nas, wzbudzał w nas poczucie nieograniczania się. Coś tam się nie zgrało? Gdzieś pojawił się brud z gitary? Zostaw to. W tym jest życie, to czyni tę muzykę wyjątkową. Posłuchaliśmy go.

Adam: Ignacy nas bardzo stymulował, mówił, że trzeba robić te rzeczy szybko, bo wtedy wychodzi prawda.

Kto oprócz Was wziął udział w nagrywaniu płyty?

Pola: Zaprosiliśmy do Monochromu dwóch perkusistów, z którymi grywamy na koncertach: Jarka Korzonka i Filipa Laszuka. Obaj zagrali po połowie utworów. Mieliśmy też dwóch wspaniałych gości. Dwie skrajne osobowości.

Adam: To byli goście, z którymi poznaliśmy się w wyniku naszych koncertów, życia w trasie. Podziwialiśmy ich twórczość. Pierwszy gość to Magda Sowul, klarnecistka z klasycznym wykształceniem, która świetnie improwizuje. Gra bardzo nowocześnie, z użyciem wielu efektów.

Pola: Dziewczyna z bardzo otwartą głową. Gdy bukowaliśmy studio, Adam rzucił do mnie: „co byś powiedziała o klarnecie?”. Nie wiedziałam, jak i z której strony on chce to ugryźć, jak wpasować klarnet do naszej muzyki. Potem jednak pomyślałam sobie, że to super pomysł – zaprosić tak ekstremalnie nieoczywisty instrument i coś z nim zrobić. Pierwszych efektów możemy już posłuchać. Magda dała czadu w singlowym „Mży”.

Adam: Drugi gość to Romek Puchowski. Mój nauczyciel techniki fingerpicking, mentor.

Pola: Nie wiedzieliśmy czy się zgodzi. Tutaj debiutanci, nie wiadomo, co wymyślili. A on powiedział, że wsiada w samochód i przyjeżdża. Oferowaliśmy mu, że może to nagrać u siebie w studiu, ale uparł się, że przyjeżdża i gramy na żywo, bo tylko wtedy jest właściwa energia. W zasadzie w ten sposób – na setkę – nagraliśmy całą płytę. To niemalże koncertowy zapis.

Jesteście duetem, ale coraz częściej na scenie pojawiacie się też z perkusistą. To już pomysł na dłużej?

Pola: Raczej tak, choć mogę zdradzić, że pracujemy nad występami duetowymi, w których to ja będę pełniła rolę perkusistki! Nie wiem jeszcze dokładnie, w jakim wymiarze, ale pewnie zadebiutuję na perkusjonaliach.

Adam: Na razie raczej nie będziemy jeszcze zbyt dużo kombinowali, bo sprawdza nam się taki układ – zarówno koncertowo, jak i twórczo. Wciąż sprawdzamy, ile można wyciągnąć z formuły takiego klasycznego, korzennego bluesa. Druga płyta pewnie też będzie się kręciła w podobnych okolicach, już zaczęliśmy pisać na nią utwory. Być może przy kolejnej uznamy, że trzeba zrobić coś innego, poszerzyć albo zmienić tę formułę. Pewnie stopniowo będziemy eksplorować nowe obszary muzyczne, szukać i kombinować.

Ile w Waszej twórczości jest z innych artystów?

Pola: Oj, to temat rzeka! Jeśli chodzi o wpływy tekstowe, to bardzo dużo zrobili dla mnie Grzegorz Ciechowski, Kasia Nosowska i Fisz, czyli Bartek Waglewski. To są moje trzy filary. Bardzo lubię też Marysię Peszek, zwłaszcza z jej pierwszych płyt. Z bardziej literackich wpływów dodałabym też Dorotę Masłowską. Ma piekielną zdolność celnej obserwacji, której jej bardzo zazdroszczę. Oczywiście, również z racji studiów, mocno cenię poezję. Julia Fiedorczuk, Ilona Witkowska – to moje ulubione współczesne poetki. Dużo czytałam Różewicza, poezji młodopolskiej. Do tej pory pamiętam wstęp do „Ojca zadżumionych” Słowackiego. Czasem na próbach dźwięku recytuję go mojemu dźwiękowcowi (śmiech).

Adam: Bardzo ciężko mi będzie wymienić tylko kilka nazwisk, ale spróbuję. Przez ostatnie kilka lat bardzo duży wpływ mają na mnie jazzmani. Tomasz Stańko, John Coltrane, Joe Henderson – to spoza świata gitarowego. Wśród gitarzystów to będą na pewno Kurt Rosenwinkel, Jeff Beck. Uwielbiam też tych wszystkich „starych” gitarzystów bluesowych: Muddy Waters, Skip James. Często słuchamy z Polą Marcina Wasilewskiego.

Pola: Ty masz w ogóle specyficzne podejście do grania na gitarze. Szukasz dużo poza tym instrumentem, eksperymentujesz z efektami.

Adam: No to prawda, używam ich bardzo dużo, na dużą skalę. I tutaj dużo czerpię na przykład od Eivinga Aarseta. Fascynuje mnie ta technologiczna strona muzyki, te wszystkie urządzenia, efekty gitarowe.

Pola: Jak zaczęliśmy pracować nad naszą muzyką, to mnie zupełnie uwiodło podejście Adama do grania akordowego. Nie kojarzył mi się z gitarzystą typowo solowym, ale takim kolorującym. Więc jedna sprawa to kwestia brzmienia i mnogości efektów, a druga rzecz, że poświęca olbrzymią uwagę harmonii, zgłębia te zagadnienia by pisać piękne melodie na gitarze. To nie było takie powszechne gitarowe granie. To był gitarzysta od podstaw: koloru, dźwięków, brzmienia, fajerwerków.

Adam: Jednak w naszym duecie gram dużo bardziej riffowo niż harmonicznie.

Pola Chobot i Adam Baran "Mży"

Okładka do singla “Mży”. Fonobo Label

Jak powstają Wasze utwory?

Adam: Ostatnio usłyszałem jak ktoś mówił, że jeśli utwór nie powstanie w 15 minut, to nie powstanie już nigdy. Te najlepsze utwory zazwyczaj powstają szybko. I tak też trochę jest u nas. Ten główny motyw to jest strzał.

Pola: Czasem są takie złote strzały. Tak napisałam na przykład tekst do „Listopadów” (jeden z utworów z płyty – przyp. PC). Po prostu na kolanie. Wróciliśmy z Ikei, siadłam i napisałam. Nic nie wskazywało na to, że powstanie nowa piosenka, a ja napisałam tekst, który uważam za jeden z najlepszych w swoim dorobku. Moja mama potem mówiła mi, że powinnam częściej się bodźcować, bo tam jest dużo różnych kształtów i kolorów i to na pewno to zadziałało (śmiech).

Adam: Czasem piszesz też poza domem.

Pola: Zdarza mi się pisać w różnych miejscach. Czasem też przynoszę harmonię Adamowi i to go inspiruje do napisania jakiegoś riffu.

Adam: Albo jest tak, że Pola ma jakieś akordy na pianinie, a potem ja staram się to dopasować do gitary, bo będzie to brzmiało zupełnie inaczej. Cały czas korzystamy ze wspólnego nakręcania się.

Pola: Teksty piszę raczej sama, ale Adam ma swój udział w jednym tekście! Co prawda nie ZAIKSowy, bo nie pozwoliłam na to (śmiech), ale ma jeden wers, taki złoty strzał. Akurat to było jedno słowo, którego mi brakowało. Wymieniamy się więc tymi inspiracjami.

Najlepsze wspomnienie z koncertu?

Pola: Mam takie bardzo wzruszające wspomnienie z konkursu, na którym graliśmy. Galicja Blues Festiwal. Wygraliśmy tam nagrodę jury i nagrodę publiczności. Po występie podszedł do mnie starszy pan, który ze łzami w oczach dziękował za ten koncert. Kiedyś grał na trąbce i dziś, słuchając tego koncertu, poczuł, że źle zrobił, że porzucił trąbkę. Starszy mężczyzna, który się kompletnie wzruszył, ocierał łzy mówiąc do mnie. Nie mogłam tego w ogóle zrozumieć. Czułam się bardzo poruszona, chciałam coś mu dać od siebie, ale nie wiedziałam, jak się mam zachować. Moja naturalna wdzięczność do ludzi tutaj nie wystarczyła.

Adam: Ja wspominam koncert sprzed roku na Slocie. Graliśmy w namiocie sferycznym i tam się wydarzyło coś niesamowitego. Bisowaliśmy chyba cztery razy, chociaż Pola była już na skraju wyczerpania fizycznego. Było tam ekstremalnie gorąco, ludzie bardzo zaangażowani i nie mieliśmy serca nie wyjść kolejny raz.

Czasem jest też tak, że przyjeżdża się na próbę i towarzyszy myśl, że dziś będzie ciężko. Bo warunki akustyczne słabe, a potem się okazuje, że nie ma żadnego znaczenia, że czegoś się nie słyszy. Energia od ludzi powoduje, że to płynie, muzyka sama się gra.

A marzenia koncertowe?

Pola: Mamy ich bardzo dużo! Łącznie z kąpielą nago w jakimś zbiorniku wodnym. Wciąż go nie zrealizowałam, choć miałam to zrobić w sierpniu. Na razie nie mamy chyba jakiegoś konkretnego planu, jesteśmy bardzo mocno skoncentrowani na płycie i jej wydaniu, na teledyskach. Marzenia odkładamy na trochę później.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *