fbpx
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Odcinek 26 – Listopad
31 października, 2019
nie zdążę
Nie zdążę – Olga Gitkiewicz [PODCAST]
17 listopada, 2019

King! Muniek Staszczyk. Autobiografia [RECENZJA]

muniek staszczyk_king

Muniek Staszczyk odkąd pamiętam, budził we mnie sprzeczne emocje. Zawsze doceniałem jego teksty, ale dużo trudniej było mi go docenić jako człowieka. Po lekturze wywiadu-rzeki z Rafałem Księżykiem wiele się nie zmieniło. Muniek to wciąż Muniek, ale fajnie poznać go bliżej.

Rafał Księżyk posiadł tę wyjątkową umiejętność wyciągania z ludzi prawdy, otwierania ich i pokazywania często z nowej, zupełnie nieznanej dotąd strony. Za kogo się nie weźmie, rezultaty zawsze są znakomite. Mieliśmy już okazję przeczytać jego rozmowy m.in. z Tomaszem Stańką, Robertem Brylewskim czy Tymonem Tymańskim, teraz przyszedł czas na Muńka Staszczyka. Dużo sobie po tej książce obiecywałem, bo i spodziewałem się, jak dużo do powiedzenia może mieć Muniek.

I tu się nie zawiodłem. Rozmowa Księżyka to na pierwszy rzut oka dosyć standardowy wywiad-rzeka, prowadzący nas od dzieciństwa bohatera aż po teraźniejszość. Jest mnóstwo wspomnień, anegdot, smaczków. Czytamy o kulisach powstawania kolejnych płyt, o zmianach personalnych w zespołach, o szalonych imprezach i nadużywaniu tego i owego. Co chwila na kartach książki pojawiają się mniej i bardziej znane postaci, często opisywane w sytuacjach co najmniej dziwnych. Jednak nie to stanowi o sile książek Księżyka. To, co w nich najważniejsze, to wyciągnięcie na pierwszy plan wcale nie artysty, ale człowieka.

muniek staszczyk_kingTe wszystkie płyty, koncerty i balangi to tylko pretekst, żeby opowiedzieć o życiu. Tym prawdziwym, które kryje się pod grubą warstwą gwiazdorskiej powłoki. Tym życiu, którego najczęściej nie widać, gdy myśli się “Muniek Staszczyk”. Bycie gwiazdorem to pewnego rodzaju przywilej, ale i olbrzymie obciążenie, które czasem nie od razu daje o sobie znać. Odkłada się stopniowo, nawarstwia, aż w końcu doprowadza do nieznośnej sytuacji, gdy trudno wytrzymać z samym sobą i odkrywa się, że całe to gwiazdorstwo i sława jest niewiele wartym kłębkiem waty.

To moje refleksje, ale i przekaz płynący ze słów Muńka. Wywiad z Księżykiem powstawał przez ostatnie 2 lata, już po zawieszeniu działalności T. Love i Muniek doskonale zdawał sobie wtedy sprawę, w jakiej pułapce się znalazł. Był liderem i twarzą bardzo popularnego zespołu, który gdzieś zatracił swój etos i niepostrzeżenie stał się po prostu maszynką do zarabiania pieniędzy. Maszynką świetnie działającą, ale dostarczającą coraz mniej tego, co lata temu zdecydowało o jej powstaniu – radości z grania. Muniek czuł się wyczerpany fizycznie i psychicznie i mam wrażenie, że oprócz kompulsywnego biegania po psychoterapeutach ukojenie przynosiły mu też te spotkania z Księżykiem. Opowiadał na nich dużo o swojej karierze, ale chyba jeszcze więcej o sobie.

Tym, którzy mają jeszcze jakieś złudzenia, pragnę wyjaśnić: Muniek Staszczyk to przypadek niezbyt fajnego człowieka, któremu przydarzyło się szalone życie. To facet, którego wszyscy chcą znać, dopóki jest fajnie, jest impreza, ale gdy gasną światła, zostaje z tym sam. Zostaje sam również z problemami, będącymi w wielu przypadkach pokłosiem jego trybu życia i osobowości. Jak możecie się domyślać, do świętoszków nigdy nie należał, również będąc mężem i ojcem. Książka Muńka i Księżyka wydaje mi się częścią terapii artysty, elementem jego pogodzenia z samym sobą i próbą oddania sprawiedliwości temu, co w życiu naprawdę ważne, a co mu często umykało. Na usta ciśnie się wyświechtane powiedzenie o “spowiedzi gwiazdora”, bo w gruncie rzeczy tak tę książkę można odebrać. Jako rozliczenie siebie samego w obliczu coraz bardziej dojmującego przekonania o zbliżającym się końcu. Muniek mówi tutaj, jakby wiedział, że coś się święci.

I faktycznie. Wrażenie rozliczenia ze sobą potęguje wiedza o tym, co wydarzyło się kilka miesięcy przed premierą książki. Będąc w Londynie Muniek Staszczyk doznał rozległego wylewu, który na dobre zakończył pewien etap jego życia i skierował je na zupełnie nowe tory. Trudno wyrokować, co będzie dalej, ale myślę sobie, że książka napisana z Księżykiem to dobry punkt startu w nowe życie. Jak to u Księżyka, jest tam dużo prawdy i dużo zabawy. Sądzę, że nikt kto po nią sięgnie nie poczuje się zawiedziony. W pewien sposób zadowoli i fanów i antyfanów Muńka, a tych drugich powinna skłonić do innego spojrzenia na tę postać.

DO SŁUCHANIA:

Muniek Staszczyk – Syn miasta

Wydaniu autobiografii towarzyszy premiera drugiej solowej płyty Muńka, zatytułowanej “Syn miasta. Album, podobnie jak książka, powstawał przed chorobą Staszczyka, ale był dokańczany już później – ostatnie szlify Muniek wprowadzał ze szpitalnego łóżka.

Chciałbym napisać, że również podobnie jak książka, ta płyta odkrywa przed nami Muńka, jakiego jeszcze nie znaliśmy, wprowadza jakąś nową jakość. Chciałbym, ale nie mogę. W założeniu “Syn miasta” miał być dla Muńka zupełnie nowym otwarciem. Nowy zespół, nowy repertuar, nowy zestaw kompozytorów. Wszystko to miało sprawić, że Muniek Staszczyk po raz kolejny podbije serca polskich słuchaczy i jeszcze raz pokaże, że “umie w przeboje”. Po części to się udało, bo napisana przez Dawida Podsiadło “Pola” długo była grana przez wiele rozgłośni. Problem w tym, że od razu słychać, że “Pola” to Podsiadło. W innych utworach słychać echa Pablopavo, Króla czy Kim Nowak, ale mało jest samego Muńka. 

Oddanie kompozycji ludziom z różnych światów sprawiło, że “Syn miasta” jest mniej albumem, a bardziej zestawem singli ułożonym z tego, co ostatnio było modne i co sprawdziło się wśród słuchaczy. Poznać warto, ale wątpię, czy za kilka lat będzie to płyta dobrze wspominana.

M. Staszczyk, R. Księżyk, King! Muniek Staszczyk. Autobiografia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019.

2 Komentarze

  1. Jako osoba, która życiem osób znanych interesuje się głównie z przypadku: czemu dużo trudniej było Ci go docenić jako człowieka?

    • Paweł Cybulski pisze:

      Bo z własnych doświadczeń i relacji znajomych, którzy mieli okazję z nim pracować, wiem, że to bardzo trudny człowiek, z tendencją do zachowań nieciekawych. Tyle napiszę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.