fbpx
noże_cover
[WYWIAD] z zespołem Noże – Wszystko zmierza do ciszy
21 listopada, 2019
czarne słońce_żulczyk
Czarne Słońce – Jakub Żulczyk [RECENZJA]
25 listopada, 2019

U siebie i na wyjeździe – K. O. Knausgard i F. Ekelung [RECENZJA]

u siebie i na wyjeździe

Daleko mi do wizerunku stereotypowego Polaka, przez niektórych uznawanego za “prawdziwego”. Nie znoszę bigosu, flaków, kiełbasy i większości tego typu tradycyjnych specjałów. Mógłbym też podyskutować na temat obecności kościoła w życiu publicznym. Jest jednak coś, co sprawia, że nad Wisłą czuję się jak ryba w wodzie – zamiast uprawiać sport, lubię go oglądać i komentować.

Dlatego, gdy Wydawnictwo Literackie ogłosiło, że wyda zbiór listów Karla Ove Knausgarda i Fredrika Ekelunga, wiedziałem, że to coś dla mnie. Nie dość, że Knausgard (sięgam po wszystko, co wydał), to jeszcze futbol, a konkretnie rozmowy o nim. “U siebie i na wyjeździe” to bowiem zapis wrażeń Knausgarda i Ekelunga z piłkarskich Mistrzostw Świata, które w 2014 roku odbywały się w Brazylii. Ekelung wybrał się na nie osobiście, a Knausgard komentował sprzed telewizora. I jak to u Knausgarda, znowu jest bardzo ciekawie.

u siebie i na wyjeździeBo w czasach, gdy listów się nie pisze, a w mailach i komunikatorach przesyłane wiadomości maksymalnie skracamy, zastępujemy emotkami i ikonkami, on wydaje 600 stron swojej korespondencji. Zastanawiamy się czasem, co po nas zostanie. Po mieszkańcach świata cyfrowego, gdy piszemy i dzwonimy jak nigdy dotąd, ale nie zapamiętujemy tego,  nie zapisujemy. Knausgard tymczasem pokazuje, że erę cyfrową i wszystkie dobrodziejstwa urządzeń mobilnych, można z powodzeniem przełożyć na analog. Listy wciąż żyją, wciąż mogą być podstawą komunikacji dwójki ludzi. Być może nawet lepsze, bo łatwiej dostępne. Można je wysłać z każdego miejsca na świecie, o każdej porze dnia i nocy. W ciągu kilku godzin możliwe jest wymienienie kilkudziesięciu stron korespondencji.

A Knausgard, jak to Knausgard. Wciąż walczy ze swoim życiem. Toczy nieustanną walkę przeciwko własnym słabościom, rodzinnej codzienności, trudom bycia znanym na całym świecie pisarzem. Jest zmęczony popularnością, ale jednocześnie wciąż potrafi o tym fascynująco pisać. Podobnie jak wcześniej, nie cofa się przed opisywaniem przeżyć bardziej osobistych, wrażeń z wyjazdów i spotkań autorskich. Nie potrafiłem nie zachwycić się, gdy opisywał Polskę A.D. 2014. Z sympatią, ale i brutalną szczerością, zauważając to, czego my często nie chcemy widzieć. Był w Warszawie zaledwie przez chwilę, ale wystarczyło mu to, do piekielnie trafnej diagnozy. Sympatycznie sportretował też towarzyszącą mu delegację z Wydawnictwa Literackiego, ale to akurat tylko miły detal.

Choć Knausgard jak zwykle dużo pisze o sobie, to jednak “U siebie i na wyjeździe” ma innego bohatera. To futbol i szczera miłość do niego obu korespondentów. Wydawać się może często, że nadużywamy w takich sytuacjach słowa miłość czy fascynacja, że przecież rzadko zdarzają się pasjonaci aż takiego kalibru. Nawet jeśli, to mamy do czynienia właśnie z tym przypadkiem. Wspaniałe jest obserwowanie, jak Knausgard i Ekelung pasjonują się kolejnymi, nawet niewiele znaczącymi meczami mistrzostw. Z jaką namiętnością rozprawiają o kolejnych akcjach, bramkach czy sytuacjach około piłkarskich, dzieląc się przy tym również wrażeniami ze swojej codzienności. Tutaj jak zwykle prym wiedzie knausgardowe gadulstwo, ale Ekelung też okazuje się być bardzo ciekawą postacią. Ma talent do przyciągania wyrazistych ludzi i potrafi o nich opowiadać. Ciekaw jestem czy podobnie jak ja, też będziecie śledzili kolejne jego listy, żeby dowiedzieć się w końcu czy spotkał Diego Maradonę czy też był to tylko sobowtór.

Dla Knausgarda i Ekelunga futbol to życie. Rzeczywistość bez niego byłaby dla nich dużo uboższa i niedopowiedziana. Widać to doskonale w ich pełnej żaru korespondencji i to powinno już wystarczyć jako rekomendacja. Zarówno dla fanów Knausgarda jak i miłośników futbolu. Ale weźcie pod uwagę jeszcze jedną, niesamowitą rzecz. Knausgard i Ekelung napisali “U siebie i na wyjeździe” w jakiś miesiąc, zapełniając przestrzeń, którą kiedyś zapełniałoby się listami pisanymi latami. Jeśli tak wygląda post-piśmienność, w którą podobno wchodzimy, to zapowiada się ciekawie.

DO SŁUCHANIA:

Baranovski – Zbiór

Pewnie część z Was taki wybór zdziwi. Bo na pierwszy rzut oka trudno doszukać się tutaj zależności między twórczością Knausgarda i Wojtka Baranowskiego. Baranovski nie śpiewa co prawda w swoich utworach o futbolu, ale daje słuchaczowi coś innego – ciekawe historie. Opowieści, które zbierał przez wiele lat, gdy wykuwał się jego charakter i styl muzyczny. A przeszedł sporo, bo choć to jego debiutancka płyta, to jego związki ze sceną sięgają już dwóch dekad.

Oprócz historii Baranovski daje też słuchaczom pokaźny zestaw dobrej muzyki, która jest przy tym bardzo nieoczywista. Jak sam mówi, jego inspiracje sięgają głównie klasyki rocka, a wykonawczo przeszedł chyba przez większość znanych gatunków. I to słychać, bo płyta “Zbiór” jest zbiorem nie tylko życiowych historii, ale też zbiorem tych inspiracji, które umiejętnie połączone tworzą rozpoznawalny i charakterystyczny styl. Jeśli coś takiego udało się na debiucie, to znaczy, że mamy do czynienia z bardzo ciekawym zawodnikiem.

K. O. Knausgard, F. Ekelung, U siebie i na wyjeździe, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *