fbpx
Mapa Anny, autor Marek Sindelka
Mapa Anny – Marek Šindelka [RECENZJA]
23 lutego, 2020
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Odcinek 29 – Marzec
2 marca, 2020

Akan – Paweł Goźliński [RECENZJA]

Paweł Goźliński - Akan

Gdy historia, którą reporter chce opowiedzieć jest mocno niepełna, to albo powinien ją sobie odpuścić, albo zmienić front i napisać o swoim bohaterze powieść, a następnie wziąć na klatę wszystkie niebezpieczeństwa, jakie się z tym wiążą. „Akan” Pawła Goźlińskiego to efekt tego drugiego podejścia. Niestety.

Bohatera Goźliński znalazł nie byle jakiego, bo mówimy o Bronisławie Piłsudskim – bracie Józefa Piłsudskiego. Choć dziś Bronisław jest szerzej nieznany, to na przełomie XIX i XX wieku był postacią rozpoznawalną i charakterystyczną. Zwłaszcza w Azji, gdzie spędził dużą część życia. Tak się bowiem stało, że dość przypadkowo został wplątany w zamach na cara, a ten łaskawie zamienił mu potem wyrok śmierci na zesłanie. Po wywózce Bronisław zaczął wtapiać się w miejscową ludność i badać społeczność zupełnie nieznanych wówczas Ajnów. Prace im poświęcone, jak i dość osobiste zaangażowanie w temat (owocujące żyjącymi do dziś potomkami) sprawiły, że o Bronisławie Piłsudskim o wiele więcej mówi się dziś w Japonii, niż w Polsce. Ba, doczekał się nawet swojego pomnika na wyspie Hokkaido.

I choć Piłsudski w 2011 stał się bohaterem filmu biograficznego w reżyserii Jacka Wana, to w Polsce wciąż jest postacią bardzo słabo kojarzoną. Postanowił to zmienić Paweł Goźliński, który opublikował właśnie poświęconą Piłsudskiemu powieść. Powieść biograficzną, bazującą mniej lub bardziej luźno na prawdziwych wydarzeniach, to i owo dopowiadającą. Przyznać muszę, że mam mieszane uczucia wobec tego sposobu opowiadania. Pisanie powieści na bazie prawdziwych historii może prowadzić do nieporozumień, ale to wydaje się najmniejszym problemem. Dużo bardziej razi brak zdecydowania, czym ta powieść powinna być. Wiemy już, że nie jest biografią. Czy w takim razie to powieść przygodowa? Po części tak, są momenty, kiedy można zapomnieć, że główny bohater nazywa się Piłsudski i pomyśleć, że mamy do czynienia z Indianą Jonesem. Tylko znowu – te fragmenty jakoś nie do końca korespondują z realistyczną czy pozytywistyczną konstrukcją całej powieści. Tego typu problemów jest tu znacznie więcej.

Paweł Goźliński w powieści Akan pisze o Bronisławie PiłsudskimZupełnie niewiarygodny wydaje się już sam bohater, co w przypadku tego typu powieści budzi dość poważne wątpliwości. Piłsudskiemu się nie wierzy, jego decyzje nie oddziałują na czytelnika. Ma się wrażenie, że dał się porwać nurtowi historii i płynie tam, gdzie rzuci go los. Próżno doszukiwać się w „Akanie” jakichś uzasadnień, motywacji, sensownych ciągów przyczynowo-skutkowych. Piłsudski jest bohaterem, który czytelnika niezbyt obchodzi. Zadając sobie pytanie o przyczynę takiego stanu rzeczy, zatrzymałem się nad kwestią języka użytego w powieści. Dominuje tu język, który dobitnie mówi, że coś jest takie, a takie, narzuca czytelnikowi odbiór książki, zamiast pozwolić mu na więcej swobody i dać szansę wejścia w żywszą relację z bohaterami. Są momenty, kiedy to się udaje – gdy autor porzuca oświeconą, trzecioosobową narrację i oddaje głos samemu Piłsudskiemu w listach pisanych do brata. Możemy w końcu poczuć, że mamy do czynienia z bohaterem z krwi i kości, którym kieruje coś więcej niż widzimisię pisarza. Szkoda tylko, że tych fragmentów jest tak mało.

Tak samo jak mało jest, paradoksalnie, w powieści o Bronisławie Piłsudskim, samego Bronisława Piłsudskiego. Na otwarcie książki dostajemy historię w pewien sposób poboczną, która potem odegra ważną rolę w wątku głównego bohatera. Problem w tym, że przez długi czas wydaje się ona ciekawsza od tego, do czego miała być tylko wstępem. Podobnie jak dużo ciekawszy od Bronisława jest w tej powieści Józef Piłsudski. To zresztą pewnego rodzaju paradoks, bo wiadomo skądinąd, że Bronisław całe życie był trochę w cieniu brata. To on brylował, był duszą towarzystwa, miał pewnego rodzaju talent gwiazdorski. Celowo lub nie, w te tory wszedł też Goźliński kreśląc tę postać. Ziuk, jak mówiono w młodości o Józefie, choć pojawia się na kartach książki co jakiś czas, zawsze kradnie show. Po kilku takich występach zaczyna się żałować, że proporcje nie są odwrócone i to Bronisław nie jest postacią drugoplanową.

Jak na powieść tak obszerną i bogatą w wątki, brakuje mi też w niej nieco szerszego namysłu nad światem, w którym przyszło żyć Bronisławowi. Końcówka XIX wieku i początek XX wieku, czyli czas obejmujący obie wojny światowe, to jeden z najbardziej fascynujących okresów w nowożytnej historii. Piłsudski był też częścią tych wydarzeń, zresztą nie bez powodu znalazł się na zsyłce na krańcu świata. Uczestniczył w tym świecie, poznawał go, badał, widział na własne oczy wojnę, która zatrzęsła Sachalinem, ale niewiele z tego wszystkiego przedostało się do jego obrazu. Ba, brakuje w powieści też tego poczucia, że obcujemy z historią i to tak ważną. Do warstwy powieściowej przedostało się niewiele ze złożoności świata, w którym ta powieść się dzieje.

Rozczarowuje też wreszcie to, o czym pisałem na samym początku, czyli pomysł na tę książkę. Wobec braku wiedzy o niektórych działaniach Bronisława Piłsudskiego, mamy do czynienia z powieścią bazującą na jego historii, ale i sporo dopowiadającą. W trakcie lektury przestawałem się dziwić takiemu rozwiązaniu, bo nie dość, że mało wiemy o szczegółach życia bohatera, to jeszcze dostępne fakty nie są zbyt porywające. Trzeba jednak powiedzieć, że przygotowane przez Goźlińskiego atrakcje także niezbyt porywają, a gdy po małym researchu wie się już mniej więcej, co jest prawdą, a co nie, na wierzch wychodzą momentami dość oczywiste szwy fabularne. Zastanawiam się czy nie lepiej byłoby z niektórych z nich zrezygnować i skrócić też ksiązkę. Zabiegi autora nie usprawiedliwiają jej objętości, a w dodatku są fragmenty, które dłużą się niemiłosiernie. Jeśli efektem miała być książka przygodowa, to coś tu nie wyszło – tempo akcji jest często porównywalne z tym z ostatniego filmu o Indianie Jonesie, gdy Harrison Ford udawał, że jeszcze potrafi biegać bez podpierania się laską.

“Akan” bardzo mnie rozczarował. Z powieści z olbrzymim potencjałem nie zostało wiele, zwłaszcza dla czytelników jako takich orientujących się w historii i losach rodziny Piłsudskich. Wydaje się, że w wielu miejscach autor po prostu przestrzelił, ale trzeba mu oddać, że przywrócił do dyskursu bardzo ciekawą postać i jej nietuzinkowe losy. Niektórzy doszukają się też w historii Bronisława odniesień do naszej rzeczywistości, aluzji do sytuacji kobiet i kryzysu uchodźczego, ale nie jest to w stanie przykryć faktu, że “Akan” jest powieścią co najwyżej poprawną.

DO SŁUCHANIA:

Sid Whelan – Waitin’ for a prayday

Na pierwszy rzut oka Sida Whelana niewiele łączy z Pawłem Goźlińskim czy Bronisławem Piłsudskim. Ot bluesowy artysta, jakich, wydawałoby się, wielu. A jednak jest coś, co spowodowało, że postanowiłęm sparować go z “Akanem”. To niemalże etnograficzny charakter płyty “Waitin’ for a prayday”.

Muzyka Whelana to autorski miks rocka, bluesa, soulu, country i world music, którą muzyk jest przesiąknięty. Utwór opowiadający o Ninie Simone koresponduje tu z jawnie afrykańskimi odniesieniami w „Legba Ain’t No Devil”, a wszystko razem buduje bardzo ciekawą, wielowątkową i odkrywczą płytę.

P. Goźliński, Akan. Powieść o Bronisławie Piłsudskim, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2019.

 

2 Komentarze

  1. O, a Natalia (http://kotnakrecacz.pl/akan-czyli-starszy-brat/) zachwalała. Ciekawie tak przeczytać przeciwstawne opinie.

    • Paweł Cybulski pisze:

      No właśnie widzę, że Akan zbiera bardzo skrajne opinie. To w sumie chyba dobrze, bo jak wzbudza emocje, to już coś 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.