fbpx
dorota kotas - pustosany - recenzja książki
Pustostany – Dorota Kotas [RECENZJA]
8 marca, 2020
Walentynowicz. Anna szuka raju - okładka książki
Walentynowicz. Anna szuka raju – Dorota Karaś, Marek Sterlingow [RECENZJA]
4 kwietnia, 2020

Magda Ruta: Potrzebowałam się wygadać [WYWIAD]

Magda Ruta "Nie wiem czy będę" - wywiad z piosenkarką

Takie debiuty to ja lubię: z pomysłem, z klasą i ze świetnej jakości muzyką. Premiera debiutanckiej płyty Magdy Ruty „Nie wiem czy będę” 27 marca, ale ja już miałem okazję jej posłuchać i porozmawiać trochę z autorką. Dzielę się więc!

Paweł Cybulski: Za chwilę premiera Twojej debiutanckiej płyty. To twój absolutny debiut czy można było Cię usłyszeć gdzieś wcześniej?

Magda Ruta: Jako Magda Ruta to mój absolutny debiut. Jestem autorką wszystkich tekstów, które znajdują się na płycie „Nie wiem, czy będę”  i jest to moja, osobista wypowiedź autorska. Owszem, miałam epizod fonograficzny jako chórek na debiutanckim albumie Zagi, ale jako samodzielna, niezależna artystka debiutuję właśnie teraz.

Co chcesz osiągnąć swoją muzyką?

Decydując się na napisanie tekstów chciałam pokazać innym swoją wrażliwość. Bo może są gdzieś osoby, które odbierają świat i relacje międzyludzkie podobnie jak ja. Potrzebowałam również trochę się „wygadać”. Tworząc muzykę razem z Tomkiem „Serkiem” Krawczykiem chcieliśmy po prostu zrobić piosenki, które będą dla ludzi.

Kiedy myślisz – „muzyka”, to co Ci się z nią kojarzy? Mam na myśli takie pierwsze, naturalne skojarzenie.

Dom, bliskość, bezpieczeństwo. Pochodzę z muzykalnej rodziny, muzyka towarzyszy mi od dziecka, a bliskie mi osoby są albo miłośnikami, albo ludźmi zajmującymi się muzyką.

Kto był zatem pierwszą osobą, która na dobre wprowadziła Cię w świat muzyki?

Magda Ruta

Magda Ruta

Pierwszą osobą, która wprowadziła mnie w świat muzyki dając jednocześnie sygnał, że mogę stanąć na scenie i zaśpiewać przed publicznością, a ludzie to docenią była moja nauczycielka muzyki i później instruktorka śpiewu Iwona Szwaj. Pracowałyśmy razem przez 9 lat. W domu owszem, muzykowaliśmy razem z tatą, ponieważ jak byłam mała tata grał w zespole. Często zabierał mnie na próby i puszczał mi swoją ulubioną muzykę z kaset, ale była to wtedy dla mnie jedynie forma rozrywki. Ja sama nie gram na żadnym instrumencie.

Jestem pod wrażeniem Twoich tekstów! Rzadko słyszę tak dojrzałą twórczość debiutantów. Każde zdanie, każdy wers jest w punkt, stosujesz bardzo trafne metafory. Jako autorka tekstów też debiutujesz?

W podstawówce pisałam wiersze i piosenki z moją przyjaciółką. Wysyłałyśmy je na różne konkursy, żeby dorobić do kieszonkowego. W liceum również powstało kilka nieudanych prób, które nigdy nie wyszły z mojej szuflady. Teksty znajdujące się na płycie to pierwsze konkretne, pełnowartościowe utwory, z których jestem dumna.

Ile trwały prace nad tymi tekstami? Piszesz raczej z marszu, czy pozwalasz tekstom długo dojrzewać?

Pierwszy tekst powstał w 2016 roku. Był to utwór „Zamarznę”. Z kolei nad ostatnią piosenką pracowaliśmy w 2019. U mnie teksty zdecydowanie dojrzewają. Składam je z fraz, zdań, które wcześniej wpadają mi do głowy i które zapisuje w telefonie, czy w notatniku. Kiedy przychodzi dobry moment wracam do zapisków i formuję utwór – wybieram, odrzucam, łączę wersy w spójną całość. Czasami jest tak, że dostaję olśnienia i wiem od razu o jakiej konkretnej sytuacji, czy emocji chcę napisać. Wtedy tekst powstaje szybko, w parę godzin.

Wydaje mi się, że opowiadasz w tekstach spójną, osobistą historię. Któryś z tekstów jest Twoim ulubionym?

Bardzo dobrze Ci się wydaje! Cała płyta opowiada o relacji z jedną osobą. Wszystkie teksty są dla mnie bardzo ważne, ponieważ z każdym z nich ściśle połączone są różnego rodzaju emocje, które towarzyszyły mi kiedyś, a które powracają za każdym razem, kiedy wykonuję dany utwór. Największe ciary mam podczas śpiewania utworu „Blask”. To jest mój wyznacznik.

Wiem od różnych artystów, że tak zwana wena przychodzi do nich w różnych momentach. Jedni do uruchomienia kreatywności potrzebują słońca i wysokiej temperatury, inni lubią, gdy jest ponuro i generalnie jest im źle. Kiedy najlepiej Ci się tworzy?

Mnie do tworzenia pobudzają emocje i doświadczenia. Wena nachodzi mnie po koncertach innych artystów, które wywarły na mnie duże wrażenie, kiedy powracam do jakiś bardzo emocjonujących wydarzeń z mojego życia, albo kiedy takie akurat przeżywam. Weny do napisania tekstów nie brakowało mi podczas pobytu w Londynie. Tęsknota za bliskimi, nostalgia i zupełnie nowa rzeczywistość, w której musiałam się odnaleźć, były moim motorem do tworzenia.

Za warstwę muzyczną Twojej płyty odpowiada Tomek „Serek” Krawczyk, znany ze współpracy z wieloma artystami, ale ja szczególnie kojarzę go z „dobrej ręki” do utalentowanych artystek. Współpracował bądź współpracuje między innymi z Melą Koteluk i ZAGI. Jak doszło do nawiązania Waszej współpracy?

Tak, Tomek to ewenement na polskiej scenie muzycznej. Wiele osób i zespołów zaufało mu, jako muzykowi. Wiele lat pracował np. z Urszulą Dudziak czy zespołami MAFIA, Zakopower, Bisquit. Od lat współpracuje z wspomnianą przez Ciebie Melą Koteluk. Wielu artystów zaprosiło go również do współpracy przy swoim albumie, m.in.: Justyna Steczkowska, Kayah, Maria Peszek, Marek Kościkiewicz, Paweł Domagała, Lora Szafran, Mariusz Lubomski, Artur Andrus. Jest wszechstronny i bardzo kreatywny. Był współproducentem wielu studyjnych nagrań i między innymi debiutującej wtedy ZAGI. To właśnie przy tej współpracy się poznaliśmy. Niedługo potem Tomek zaczął mnie namawiać do stworzenia czegoś własnego, autorskiego i bardzo zainspirował do napisania np. swoich tekstów. Muzyczne połączenie złapaliśmy w sekundę! Oboje wiedzieliśmy, że chcemy coś razem zrobić. Owocem tego wzajemnego nakręcania się jest płyta „Nie wiem, czy będę”.

Słyszałem, że pasjonujesz się fotografią. Jakie było najlepsze/najdziwniejsze zdjęcie jakie kiedykolwiek zrobiłaś?

Najlepsze zdjęcia, jakie zrobiłam są zawarte w mojej pracy dyplomowej zatytułowanej „Dziewczyny Zeusa”. Zainspirowana mitologią grecką oraz malarstwem renesansowym stworzyłam kreacje trzech kochanek Zeusa. Są to fotografie na pograniczu portretu, beauty i fotografii mody. Bardzo się do tej pracy przyłożyłam.

Zdjęcie autorstwa Magdy Ruty Zdjęcie autorstwa Magdy Ruty Zdjęcie autorstwa Magdy Ruty

Najdziwniejsze z kolei wychodzą próby zrobienia sobie selfie!

Co najbardziej lubisz fotografować?

Ludzi.

Gdybym obudził Cię w środku nocy i poprosił o wyrecytowanie jednego, dowolnego tekstu, to co by to było? Możesz wybierać zarówno z tekstów piosenek, jak i każdego innego tekstu – cytat z filmu, fragment książki, wiersz etc.

Będzie to ludowa pieśń po chachłacku! Wykonywałam ją w szkole na przedstawieniu.  Pochodzę z lubelszczyzny, moi dziadkowie potrafią mówić gwarą chachłacką. Pamiętam, że byłam wtedy bardzo podekscytowana faktem, że będę mogła zaśpiewać w tym języku… no i piosenka została ze mną do dzisiaj.

Czy możesz przytoczyć fragment?

Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał o związki z literaturą. Czy w Twoich tekstach da się znaleźć jakieś literackie inspiracje?

Pisząc teksty nie inspirowałam się konkretnymi tytułami bądź autorami. Raczej opierałam je na swoim życiu. Z kolei moją ulubioną poetką jest Halina Poświatowska. Zaczytywałam się w jej wierszach w czasach licealnych i teraz wracam do nich od czasu do czasu kiedy potrzebuję uciec w pewnego rodzaju nostalgię. Jak wspomniałam wcześniej nostalgia pomaga mi pisać.

To, jak opowiadasz o utworze „Nie wiem czy będę” przywodzi mi na myśl książkę „Mapa Anny” Marka Sindelki. Bardzo podobnie postrzegacie ludzkie ciało!

O, właśnie podsunąłeś mi nowy tytuł do sprawdzenia! Niestety nie znam tej książki, ale teraz na pewno po nią sięgnę, żeby zobaczyć, czy rzeczywiście jest tak jak mówisz. Kiedy patrzę na swoje ciało widzę różne znamiona, blizny z dzieciństwa, pojawiające się z wiekiem plamki, piegi, nierówności, załamania itd. One rysują na moim ciele jakieś historie, mniej lub bardziej istotne. O niektóre wypytują mnie inni. Poprzez obserwację ciała drugiej osoby można bardzo dużo dowiedzieć się o jej doświadczeniach.

Lubisz Davida Lyncha? Teledysk do „Wybujałe” kojarzy mi się z Twin Peaks i Laurą Palmer. Pomyślałem nawet, że to by była bardzo dobra scena, gdyby Laura nagle zaczęła śpiewać „Wybujałe”.

Uwielbiam Twin Peaks. Najbardziej za Laurę Palmer i soundtrack. Szanuję twórczość Lyncha, ale jeśli chodzi o teledysk do „Wybujałe” to inspiracją reżysera klipu Tomasza Wichra, która totalnie do mnie przemówiła był obraz Johna Everetta Millais’a – Ofelia.

Gdybyś miała dowolność, to kogo byś zaprosiła do wyreżyserowania Twojego kolejnego teledysku?

Zaprosiłabym Woody’ego Allena! Ciekawe, co by wymyślił do piosenki „Dobre zakończenie”.

Czy myślisz już o tym, co będzie po debiucie? Masz w planach trasę koncertową? A może pracujesz już nad kolejnymi utworami?

Planujemy pojechać z zespołem w trasę promującą album. Chcemy poprzez różne działania promocyjne dotrzeć do jak największej ilości odbiorców. Chcę pokazać, że stworzyliśmy coś dla nas ważnego i dać możliwość innych sprawdzenia, czy dla nich również może być to w jakiś sposób ważne. Zalążki tekstów i melodii na kolejną płytę także powstają.

Magda Ruta, Nie wiem czy będę, Fonobo Label, 2020.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *