fbpx
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Odcinek 29 – Marzec
2 marca, 2020
Magda Ruta "Nie wiem czy będę" - wywiad z piosenkarką
Magda Ruta: Potrzebowałam się wygadać [WYWIAD]
22 marca, 2020

Pustostany – Dorota Kotas [RECENZJA]

dorota kotas - pustosany - recenzja książki

Słownik języka polskiego definiuje „pustostan” jako „puste, niewykorzystane mieszkanie, pomieszczenie, często zniszczone, wymagające remontu, renowacji”. Dzięki Dorocie Kotas przekonujemy się, że paradoksalnie taki pustostan może być pełen życia. Choć nie do końca takiego, do jakiego przywykliśmy.

Dla osoby zajmującej się literaturą taka autorka jak Dorota Kotas i taka książka jak „Pustostany”, to prawdziwy skarb. Ukazała się w małym wydawnictwie, bez wielkiego rozgłosu, a serce czytelnika zdobywa zawartością, a nie wymyślną strategią reklamową. Gdy pewnego dnia dostałem na Facebooku pytanie, czy chciałbym tę książkę zrecenzować, nie wiedziałem nic ani o niej, ani o autorce. Zaryzykowałem i wszedłem w to w ciemno, bo coś mnie w tej ofercie zaintrygowało. I wiecie co? To była świetna decyzja.

„Pustostany” to debiut Doroty Kotas. Debiut, który pokazuje, że w autorce tkwi duży potencjał, nawet jeśli jeszcze do końca niewykorzystany. Teoretycznie to książka, o której ciężko powiedzieć, że porywa akcją, że wiele się tam dzieje i od pierwszej strony czytelnik wie już, że nie spocznie, póki nie przeczyta. Niby mógłby tak zrobić, bo książka Kotas to 180 stron, więc spokojnie do „połknięcia” w jeden wieczór. Ale zupełnie nie warto się tak spieszyć. Właśnie dlatego, że jest tak krótka i tak pozornie nieporywająca.

dorota kotas - pustostany - recenzjaJej siła tkwi w czym innym. W zupełnej zwyczajności i nieprzystawalności do realiów. „Pustostany” są zapisem tego, jak nie żyć, zwłaszcza w Warszawie, skupionej na sukcesie i pędzie ku lepszemu życiu. Kotas proponuje nam poradnik, jak poradzić sobie bez pracy, bez pieniędzy i bez celu, ale za to w otoczeniu nieco zwariowanych Prażan z placu Szembeka. Dodać trzeba, że poradnik bardzo frapujący, pełen sprzeczności – smutny i przygniatający, a jednocześnie radośnie absurdalny i pełen złotych, choć nieoczywistych myśli. Bohaterka Kotas, zdaje się, że będąca alter ego autorki, żyje i funkcjonuje, ale robi to tak, jakby jej w ogóle na tym nie zależało. Spędza godziny na nicnierobieniu, spaniu i kombinowaniu jak przeżyć kolejny dzień bez środków. Jest zupełnie wylogowana z życia, a jej historia może się niektórym skojarzyć z „Moim rokiem relaksu i odpoczynku” Otessy Moshfegh, który niedawno trafił do polskich czytelników za sprawą Wydawnictwa Pauza.

Kamienica, w której skrywa się bohaterka, to miejsce niby tętniące życiem. Szybko się jednak okazuje, że faktycznie jest to tytułowy pustostan. Tyle, że niepoddający się tak łatwo słownikowej definicji. W wyobrażonej (bądź nie) rzeczywistości Doroty Kotas pustostan tętni życiem. Ale jest to życie bez życia, wypełnione duchami i okruchami ich dawnej codzienności. Pomiędzy tymi widmami bohaterka „Pustostanów” czuje się jak ryba w wodzie i zdaje się, że czerpie z obcowania z nimi nie do końca jasną przyjemność. Tak samo, jak czerpie jakąś siłę z przedmiotów osieroconych przez byłych mieszkańców kamienicy. Swobodnie dysponuje tym mieniem, biorąc to, co aktualnie jej potrzebne, albo to, co po prostu jej się w jakiś sposób spodobało. Mariusz Szczygieł kupował kiedyś w pewnym sklepiku w Budapeszcie przedmioty po zmarłych, żeby ocalić w ten sposób jakąś cząstkę ich życia. Bohaterka „Pustostanów” w jakiś sposób powtarza ten schemat, ale nie musi jeździć po te magiczne amulety aż do Budapesztu.

O ile autorka darzy chyba szczerą sympatią warszawską Pragę i jej mieszkańców,  o tyle nie da się nie zauważyć, że ma niedokończone sprawy ze swoim rodzinnym Garwolinem. Oj oberwało się temu pozornie spokojnemu i niewadzącemu nikomu miasteczku na Mazowszu. Subtelnie, ale jednak. Jakby wszystkie nieszczęścia i zło świata brały się z stamtąd – z małego miasta pod Warszawą, które jednak po bliższym poznaniu nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać. Gdy się je trochę pozna, trudno jest mieć do niego jednoznaczny stosunek. Coś o tym wiem, bo też spędziłem tam ładny kawał życia.

Nie bez powodu wspomniałem na początku, że nie warto się spieszyć z lekturą i lepiej dawkować sobie te 180 stron. Niestety, przy dłuższym podejściu „Pustostany” zaczynają trochę nużyć, a nieco hipnotyczny monolog bohaterki robi się trochę męczący. To, co świetnie sprawdza się przy krótkich podejściach, czyli autentycznie zabawny humor, trafność obserwacji i umiejętność wyczarowywania absurdu w sytuacjach zupełnie nie absurdalnych, na dłuższą metę bywa przytłaczające. Nie wiem czy to kwestia zagęszczenia podobnych schematów, czy nieco transowego języka, ale książka zdecydowanie lepiej „wchodzi” w małych dawkach.

Jednak żeby nie było – „Pustostany” to jeden z ciekawszych debiutów, z jakimi miałem do czynienia w ostatnich latach. Ze świeżym spojrzeniem na Warszawę, niewymuszonym humorem i autentycznie dobrym pomysłem na całość. Mam nadzieję, że obserwujemy właśnie początek wspaniałej kariery, czego i sobie i nam wszystkim, a przede wszystkim Autorce, życzę!

PS. Jestem fanem menela, których choć nie żyje, okazuje się być bardzo kulturalnym nieboszczykiem. Szanuję taką postawę.

DO SŁUCHANIA:

Paulina Przybysz – Odwilż

Paulina Przybysz zdążyła nas już przyzwyczaić, że lubi eksperymentować z formą swoich utworów, a jej pomysły muzyczne zdecydowanie wykraczają poza jakiś jeden gatunek. Nowa płyta Pauliny –„Odwilż” dostarcza słuchaczom dalszy ciąg eksperymentów i odważnego podejścia do muzyki, cechujących jej unikalny styl.

„Odwilż” przynosi nowość w warstwie lirycznej utworów – po raz pierwszy jest w całości polsku. Wciąż za to poruszamy się po dobrze znanych w twórczości Pauliny tematach: miłość, relacje, społeczności, duchowość. Wszystko to się przenika i uzupełnia, prezentując nam bardzo ciekawy zestaw przemyśleń, w dodatku świetnie zaśpiewanych i zagranych.

D. Kotas, PustostanyWydawnictwo Niebieska Studnia, Warszawa 2020.

 

2 Komentarze

  1. Ech, liczyłem, że przy pustostanach będzie jakiś punk rodem ze skłota 😉 Ale tak poza tym dobrze wiedzieć o tak dobrym debiucie.

    • Paweł Cybulski pisze:

      Autorka już tak wyeksploatowała temat pustostanowatości, że potrzebowałem innego tła muzycznego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *