fbpx
Magda Ruta "Nie wiem czy będę" - wywiad z piosenkarką
Magda Ruta: Potrzebowałam się wygadać [WYWIAD]
22 marca, 2020
Książka Elton John - Ja - autobiografia
Ja – Elton John (Autobiografia) [RECENZJA]
7 kwietnia, 2020

Walentynowicz. Anna szuka raju – Dorota Karaś, Marek Sterlingow [RECENZJA]

Walentynowicz. Anna szuka raju - okładka książki

Cezary Łazarewicz określił ją mianem kobiety, która stała się legendą i tej legendy nie udźwignęła. Najsłynniejsza polska suwnicowa skrywała wiele tajemnic, których nikt przez lata nie próbował odkryć. Dlaczego? Odpowiedzi na te pytania przynosi najnowsza biografia Anny Walentynowicz autorstwa Doroty Karaś i Marka Sterlingowa.

Wydawać by się mogło, że o Annie Walentynowicz powiedziano i napisano już wszystko. Reportaż Hanny Krall i bazujący na nim spektakl teatralny utwierdziły pozycję Walentynowicz jako niezłomnej bohaterki walki z komuną. Wydana po katastrofie smoleńskiej biografia autorstwa Sławomira Cenckiewicza tylko utrwaliła ten obraz, stając się niemal oficjalnym punktem odniesienia do dyskusji o Walentynowicz. Cenckiewicz nie zrobił jednego – nie zbadał życiorysu Walentynowicz, a jedynie skomplilował dotychczas znane źródła, wszelkie wątpliwości biograficzne rozstrzygając na korzyść swojej bohaterki. Choć wydawało się, że o Walentynowicz wiadomo wszystko, nie wiadomo było o niej prawie nic.

Walentynowicz. Anna szuka raju - okładka książki

Walentynowicz. Anna szuka raju

Do takiego wniosku prowadzi lektura książki „Walentynowicz. Anna szuka raju”, w której Dorota Karaś i Marek Sterlingow odkrywają wiele nieznanych kart z życia bohaterki Solidarności. To, co do tej pory było brane za pewnik, teraz trzeba będzie wziąć w nawias albo duży cudzysłów. A to, co było dotychczas traktowane jako plotki, okazało się prawdą, skrywaną przez  Walentynowicz aż do śmierci. Trzeba było śledztwa ukraińskich dziennikarzy, którzy ujawnili, że Anna Walentynowicz mogła być z pochodzenia Ukrainką, by sprawa zaczęła być przedmiotem badań polskich historyków i dziennikarzy. Wspomniany Cenckiewicz temat zbagatelizował, a poważnie potraktowali go dopiero Karaś i Sterlingow. Dzięki ich wysiłkom wiele tych faktów udało się potwierdzić. Udało się też dotrzeć do zupełnie nowych materiałów – autobiograficznych nagrań zarejestrowanych na początku lat 80, czy zwierzeń byłej agentki SB, której praca polegała na skłócaniu liderów Solidarności.

I dzięki temu możemy w końcu poznać Annę Walentynowicz taką, jaka była. Oczywiście bez gwarancji, że wiemy już wszystko. Ale nawet jeśli nie dowiemy się wszystkiego, to opowieść Karaś i Sterlingowa jest na tyle spójna i wciągająca, że trudno oczekiwać od niej więcej. Nawet pierwsze rozdziały, zwyczajowo poświęcone dzieciństwu i młodości, które w wielu biografiach szybko przekartkowuję, są tutaj fascynującą opowieścią. Prawdopodobnie dlatego, że odkrywamy tu coś, o czym do tej pory nikt nie pisał, ale warto też pochylić się nad tym, jak to jest napisane. Z werwą i pasją, z pięknie nakreśloną strukturą społeczną międzywojennej Ukrainy, ze zniuansowanymi informacjami o skomplikowanych relacjach między mieszkającymi tam nacjami.

Dalej jest tylko lepiej. Wraz z dorastaniem bohaterki, możemy zauważyć coraz więcej cech, które potem stały się jej znakiem rozpoznawczym. Walentynowicz była zadziorna, uparta, często czepliwa. Zazwyczaj działała jednak w dobrej wierze i z troską o wspólne dobro, jakim był socjalizm (tak, legenda Solidarności, jak wielu jej podobnych, na początku wierzyła w nowy ustrój i ochoczo go budowała). Uważała regulaminy i zasady za rzecz świętą, wartą tego, by poinformować władze, że ktoś ich nie przestrzega. Była nawet bliska zapisania się do ORMO, bo mogłaby tam pouczać ludzi i reagować na nieprawidłowości. Opozycjonistką nie została dlatego, że tak czuła, tylko dlatego, że została przez system osobiście zraniona i zdegradowana. Nie o ideę tu chodziło, ale o “zwykłą” godność i prawa pracownicze. Trudno sobie to wyobrazić, gdy zestawi się te informacje z obrazem starszej, schorowanej pani, która uważa, że tylko ona i jej środowisko skutecznie walczyło z komuną, a Wałęsa, Mazowiecki i reszta to zdrajcy i kolaboranci.

Te animozje zresztą pięknie na kartach książki ożywają, bo Karaś i Sterlingow oddali głos nie tylko najbliższym Anny Walentynowicz, ale i tym niby-zdrajcom, z którymi w ostatnich latach życia nie chciała mieć nic do czynienia. Nawet przy tak dobrze udokumentowanej i opracowanej książce jak ta, trudno jest rozstrzygnąć, czy któraś ze stron ma rację. Oczywiście przy założeniu, że któraś ze stron w ogóle może ją mieć. Dużo bardziej prawdopodobne jest, że racji nie ma do końca nikt, ale chciałby ją mieć każdy. Przy okazji uświadamiamy sobie, że historię piszą ci, którzy akurat dorwali się do głosu – zwycięzcy. W zależności od tego, kto jest u władzy, ten chce wpływać na oficjalny przekaz. A co jeśli zwycięzcy okazali się przegranymi przez wewnętrzne konflikty? Czy możliwe jest w ogóle jakieś wspólne stanowisko? 

Walentynowicz. Anna szuka raju - okładka

Walentynowicz. Anna szuka raju

Biografia Walentynowicz stawia takie pytania i próbuje na nie odpowiadać, ale rzecz jasna są to pytania, na które nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć nikt. Choć większość wydarzeń związanych z Solidarnością jest szeroko znanych, również w kilku wersjach, to uderza, jak duże znaczenie ma to, kto opowiada. Każdy ma coś za uszami i każdy próbuje inaczej tę opowieść zniuansować, żeby nagiąć rzeczywistość do lansowanej przez siebie wersji wydarzeń.

Dorota Karaś i Marek Sterlingow starają się uciekać od oceniania, bo też chyba zdają sobie sprawę, że to nie czas i miejsce na oceny. Choć obraz Anny Walentynowicz jaki proponują czytelnikom jest zgoła inny od tego znanego dotychczas, to nie próbują rozstrzygać, czy wybory ich bohaterki były słuszne czy nie. Rzetelnie to relacjonują, zapewniając świetnie nakreślone tło historyczne i społeczne, resztę pozostawiając czytelnikom, ich wiedzy i empatii.

Walentynowicz, podobnie jak czasy, w których żyła, okazała się bohaterką dużo bardziej skomplikowaną i nieodkrytą niż komukolwiek mogło się to wydawać. Doczekaliśmy się jednak w końcu biografii, która nie stawia Annie Walentynowicz pomnika, ale też nie próbuje na siłę rozchybotać tych już istniejących. To biografia jak z podręcznika – nie sposób się do czegokolwiek przyczepić. A tempa akcji mogłaby jej pozazdrościć niejedna powieść sensacyjna.

DO SŁUCHANIA:

Ornery Broad

Co wspólnego mają trzy młode wokalistki z Solidarnością i jedną z jej czołowych przedstawicielek? Teoretycznie nic, ale kto mi zabroni bawić się w luźne skojarzenia?

Solidarność to mężczyźni na pierwszym froncie. Przynajmniej tak to wygląda w większości wspomnień. Kobiety, nawet jeśli odgrywały w związku pierwszoplanową rolę jak Walentynowicz czy Krzywonos, rzadko były eksponowane. Widać to w historycznych przekazach, widać to też na zdjęciach z oficjalnych wydarzeń. Dlatego dziś kobieca historia Solidarności wydaje się szczególnie ciekawa, bo jeszcze mało odkryta.

Żeby “dociążyć” tę książkę pierwiastkiem kobiecym postanowiłem sięgnąć po trio Ornery Broad, które właśnie wydało swoją debiutancką EP-kę. Ornery Broad to trzy świetne wokalistki: Natalia Abłamowicz, Eliza Sicińska i Paula Wolski, które na co dzień udzielają się w innych składach, ale połączyły siły. I udowadniają swoją muzyką, że moc tkwi w nich wielka. Sprawdźcie!

D. Karaś, M. Sterlingow, Walentynowicz. Anna szuka raju, Wydawnictwo Znak, Kraków 2020.

2 Komentarze

  1. Natalia pisze:

    Właśnie przeczytałam tę biografię i zgadzam się w 100% pod tym, co napisałeś. Rewelacyjnie skonstruowany tekst! Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.