fbpx
polska przydrożna - piotr marecki - okładka
Polska przydrożna – Piotr Marecki [RECENZJA]
19 maja, 2020
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Odcinek 31 – Czerwiec
1 czerwca, 2020

Czeski raj – Jaroslav Rudiš [RECENZJA]

czeski raj - jaroslav rudis, okładka książki

Co ciekawego może być w saunie? Nagie ciała? Równość wszystkich wobec buchającej zewsząd pary? Na pewno dla wielu będzie to interesujące. Nic nie może się jednak równać z sytuacją, gdy w saunianych oparach zameldują się domorośli filozofowie. Brzmi intrygująco? To znaczy, że powinniście sięgnąć po “Czeski raj”

To nie jest książka porywająca, umówmy się. A na pewno nie jest porywająca w taki sposób, w jaki zwykło się to zazwyczaj definiować. Dość powiedzieć, że nie uświadczymy tu żadnej w zasadzie akcji.

Jaroslav Rudiš postawił na książkę zbudowaną na dialogach, poza którymi nie dzieje się właściwie nic. No, może czasem któryś z bywalców sauny sprawdzi temperaturę i odpowiednio to skomentuje. To jednak wszystko nieistotne, podobnie jak nieistotne, kim są korzystający z sauny. Niewiele o nich wiemy, nie znamy nawet ich imion. Rozróżniamy ich wyłącznie za pomocą określeń typu “ten, co jest taksówkarzem” czy “ten, co mu w zeszłym roku zmarła żona”. Ta lakoniczność może denerwować – zwłaszcza na początku, gdy czytelnik dopiero próbuje się wgryźć w tę książkę. Ale to na szczęście tylko chwilowe, bo bardzo szybko ten styl przedstawiania postaci przestaje irytować i staje się czymś oczywistym. 

Wystarczy sobie zdać sprawę z nieistotności tego, kim są ludzie zgromadzeni w saunie. To po prostu zwykli, miejscowi, którzy w saunie znaleźli swój spokojny zakątek. Miejsce, gdzie mogą być sobą i bez przeszkód porozmawiać na każdy temat. Niczego się nie trzeba wstydzić, niczego nie trzeba udawać. A okoliczności i towarzystwo sprzyjają rozmowom swobodnym, momentami nawet rubasznym. W kategorii pewnego rodzaju fetyszu można rozpatrywać powtarzające się co i rusz pytania o to, co dzieje się za ścianą – w saunie dla kobiet. Bohaterowie nigdy nie spotkali tych, które siedzą obok, słyszą tylko ich śmiechy i radosne popiskiwania. Na pierwszy rzut oka brzmi to wszystko banalnie i takie w gruncie rzeczy jest, ale tylko do momentu, w którym zaczniemy się zastanawiać, czy Rudišovi tylko o to chodziło. Czy naprawdę chciał napisać książkę tylko po to, by dać czytelnikom 200 stron przyjemnej, trochę filozoficznej, ale domorośle filozoficznej paplaniny? Czy to wszystko, co chciał nam przekazać? Można na takim odbiorze poprzestać i podejrzewam, że gros czytelników i w tym przypadku będzie lekturą usatysfakcjonowanych. Bo w swej niespiesznej prostocie “Czeski Raj” jest miejscem bardzo przyjemnym.

okładka książki 'Czeski raj' Jaroslava RudisaWydaje mi się jednak, że jest tu drugie dno, a być może nawet i trzecie. Bo w pewnym momencie zaczynamy się zastanawiać czy sauna i miejsce, gdzie się znajduje – “Czeski raj” nie są pewnego rodzaju metaforą. Pewna refleksyjność i podejmowane przez bywalców sauny tematy każą się zastanowić, czy nie mamy przypadkiem do czynienia z zapiskami z czyśćca? A to nieuchwytne, to co za ścianą, do czego panowie tęsknią, to nie jest niebo, na wejście do którego czekają? 

Idąc tropem jeszcze bardziej filozoficznym można się pokusić nawet o porównanie rudišovej sauny do platońskiej jaskini. Mężczyźni symbolizowaliby w takim układzie zniewoloną, oglądającą jedynie cienie rzeczywistości ludzkość. A to, co reprezentują kobiety za ścianą byłoby wtedy światem idei, którego jedynie strzępy (cienie) docierają do uwięzionych mężczyzn. Światem nieuchwytnym i w jakiś sposób idealnym, którego istnienie mogą sobie jedynie wyobrażać na podstawie dochodzących zza ściany fragmentów rozmów, chichotów.

Być może w tym momencie mocno nadinterpretuję prozę Rudiša. Być może kompletnie się mylę i o takim rozumieniu własnej książki autor nigdy nawet nie pomyślał. Być może. Ale nie zmienia to faktu, że powieść, która uruchamia w czytelniku takie zestawy skojarzeń, nie jest po prostu kolejną “zwykłą” powieścią.

Niezależnie od tego, jak zdecydujecie się czytać “Czeski raj”, wróżę Wam kilka niezwykle przyjemnych godzin. Na każdym poziomie odbioru jest to po prostu bardzo dobra, refleksyjna książka. Choć momentami niewątpliwie smutna, to jednak w ogólnym rozrachunku bije od niej przyjemne ciepło (w sumie jak to z sauny).

DO SŁUCHANIA

Kafka Band – Amerika

Być może nie wiecie, że Jaroslav Rudiš jest nie tylko pisarzem, ale również muzykiem-wokalistą. Wraz z zespołem o wiele mówiącej nazwie “Kafka Band” nagrał dwie płyty, w tym ostatnią – “Amerikę” w zeszłym roku.

Nie jest to łatwa i przystępna muzyka, zwłaszcza dla osób, które nie przepadają za językiem niemieckim, ale nie sposób jej odmówić pewnego magnetyzmu. Z każdym przesłuchaniem album tylko zyskuje, więc polecam sprawdzić własnousznie.

J. Rudiš, Czeski raj, tłum. Katarzyna Dudzic-Grabińska, Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2020.

4 Komentarze

  1. naia pisze:

    Bardzo ciekawe są te Twoje interpretacje! Zupełnie bym na to nie wpadła, ale jak się teraz o tym myśli, to rzeczywiście, wszystko się zgadza. I choć osobiście też obstawiam, że te wszystkie znaczenia nie powstały w głowie autora świadomie, że raczej zamierzał po prostu napisać słodko-gorzką opowiastkę o męskich rozmowach w saunie, to nie ma to żadnego znaczenia – piękne jest przecież to, jak książka zaczyna żyć własnym życiem już poza autorem, w głowie czytelnika.

    I cieszę się, że piszesz o cieple, które bije z tej prozy. Można się nabijać z tej „ciepłej ironii” i ogólnie całego tego ciepła, o którym często w kontekście czeskiej literatury się pisze, ale coś w tym jest. I ja mam teorię, że tę tradycję ciepłego spojrzenia na bohaterów zapoczątkował Karel Čapek, i że stoi ona trochę w opozycji do tradycji obśmiewania w duchu Haška, która jest też w czeskiej literaturze (i nie tylko literaturze) bardzo żywa. No, ale to temat na zupełnie inną, dłuższą dyskusję.

    • Paweł Cybulski pisze:

      Dziękuję za ten komentarz, w ustach znawczyni czeskiej literatury, to duży komplement 🙂 Recenzja tej książki mi się opóźniała, bo szukałem jakiegoś sposobu na nią. Po reakcjach widzę, że chyba znalazłem 🙂

      • naia pisze:

        Jak najbardziej znalazłeś. 🙂 Czasem faktycznie dobrze jest się z recenzją nie śpieszyć, poczekać, pomyśleć, aż dojrzeje. 🙂

  2. Rudisa czytałem na razie tylko „Ciszę w Pradze”, ale podobała mi się bardzo. A słodko-gorzka opowieść kojarzy mi się z kolei czesko bardzo mocno z „Opowieściami o zwyczajnym szaleństwie”.

    A sama sauna z kolei kojarzy mi się ze… zmęczeniem 😉 Ale to już kwestia nieco dłuższej anegdoty z wioślarstwem związanej, na którą komentarz blogowy chyba nie jest dobrym miejscem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.