fbpx
Cham z kulą w głowie - książka Ziemowita Szczerka
Cham z kulą w głowie – Ziemowit Szczerek [RECENZJA]
10 lipca, 2020
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Odcinek 33 – Sierpień
2 sierpnia, 2020

Osobisty przewodnik po Pradze – Mariusz Szczygieł [RECENZJA]

Osobisty przewodnik po Pradze

Pomnik gejowskiego braterstwa, tablica upamiętniająca “panie upadłe”, kabiny do oglądania filmów pornograficznych – gdyby spojrzeć na tych kilka atrakcji czeskiej Pragi, które przedstawia „Osobisty przewodnik po Pradze” Mariusza Szczygła, można by wysnuć wniosek, że nic o tym mieście nie wiemy. I o to chodziło.

Teoretycznie Praga to miasto, które niewielu jest już w stanie zaskoczyć. Zachwycić, to i owszem. Ale zaskoczyć? Wszystkie atrakcje, mniejsze i większe są przecież doskonale opisane i stanowią obowiązkowy punkt na turystycznej mapie miasta. A gdyby tak podejść do tego inaczej? Bardziej osobiście?

Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że Mariusz Szczygieł to aktualnie najbardziej znany w Polsce Czechofil. Zasłynął zbiorami reportaży z Czech, by szybko stać się pożądanym komentatorem wszystkiego co czeskie i doradcą we wszystkim co dotyczy naszych południowych sąsiadów. Znajomi i nieznajomi dopytywali się go też, co warto zobaczyć w Pradze i okolicy, oraz czy są tam miejsca, które są turystów pozbawione. Mając po kilku latach dość tych pytań, Szczygieł postanowił przygotować “Osobisty przewodnik po Pradze”. 

Znajduje się w nim wszystko, co Szczygieł poleca do obejrzenia i doświadczenia, ale na pierwszy rzut oka chyba najbardziej uderza to, czego w nim nie ma. Nie ma Hradczan, Mostu Karola i jeszcze kilku sztandarowych atrakcji turystycznych Pragi. Szczygieł ucieka od tego, co popularne i oklepane, w zamian zabierając czytelnika do swojej Pragi, wciąż jeszcze nie do końca odkrytej przez turystów. I jak w rasowym przewodniku, mamy tu kilka dominant: zabawnie potraktowana prostytucja i tematy w jakiś sposób związane z seksem/seksualnością; gastronomia (a szczególnie miejsca ze “szlaku Hrabala”); architektura, ale też i ludzkie opowieści.

Bo nie byłby Szczygieł Szczygłem, gdyby swojej opowieści o tym, co w Pradze zobaczyć warto, nie przeplatał ludzkimi historiami.  Podobno Polacy lubią narzekać na Czechów – a to, że nieprzyjemni, a że olewusy, a że Polaków nie lubią. Mariusz Szczygieł lubi w takich sytuacjach odpowiadać, że każdy spotyka takiego Czecha, na jakiego zasłużył. I wygląda na to, że Szczygieł spotyka jednak tych Czechów, którzy zazwyczaj nie tylko odnoszą się do niego i Polski życzliwie, ale i którzy mają coś do powiedzenia. Pytanie czy to zasługa zwykłego szczęścia, czy niezwykłego talentu Szczygła do zjednywania sobie ludzi i wyciągania z nich w ciągu paru minut historii ich życia. Ja nie mam wątpliwości, że to zdecydowanie ta druga opcja.

Osobisty przewodnik po Pradze

Mariusz Szczygieł – Osobisty przewodnik po Pradze/fot. Paweł Cybulski

Dla Czechów, ale i dla autora, bardzo ważna jest czeska kuchnia i cała kultura biesiadowania. Oprócz knajpianych poleceń i zdecydowanego tychże odradzania, w przewodniku natknąć się można na knajpiane szlaki – Hrabala, co chyba nikogo nie powinno dziwić, ale i Egona Erwina Kisha, nieco zapomnianego dziś, świetnego reportera. Można więc dzięki Szczygłowi nie tylko zobaczyć ciekawe miejsca, ale i dobrze zjeść i popić (oraz dowiedzieć się, czemu Czesi do wszystkiego potrafią dodać bitą śmietanę). Nie obędzie się też bez towarzyszących każdemu niemal miejscu anegdot. W pamięć zapadła mi zwłaszcza jedna, problem w tym, że nie mogę sobie teraz przypomnieć, czy przeczytałem ją gdzieś w książce, czy usłyszałem w którymś wywiadzie z autorem. Filip Springer, robiąc w Pradze zdjęcia do przewodnika, został zapytany przez przechodnia, co fotografuje. Odpowiedział, że knajpy, w których bywał Hrabal. Pytający, gdy już przestał się śmiać, zapytał następnie, na ile miesięcy przyjechał do Pragi Springer. Trudno mu odmówić racji – ciężko w Pradze znaleźć bar czy restaurację, w której Hrabal nie bywał.

Wierni czytelnicy Szczygła zapewne docenią też, że “Osobisty przewodnik po Pradze” nie powstał w oderwaniu od dotychczasowych publikacji autora. Tu i ówdzie znaleźć można nawiązania chociażby do “Gottlandu” czy “Nie ma”, a nawigację po wątkach ułatwiają czytelne odnośniki umieszczane na marginesach stron przewodnika. Początkowo może to sprawiać wrażenie zbytniego odrywania czytelnika od głównej treści, ale bardzo szybko łapie się, na czym zamierzenie Szczygła polega i tym bardziej docenia się, jak zaprojektowana jest ta książka.

To nie jest zwykły, ani nawet choć trochę tradycyjny przewodnik turystyczny. Mariusz Szczygieł w swoim stylu zaserwował nam erudycyjną, wielowątkową i wielopłaszczyznową wędrówkę po Pradze i przyległościach – również tych kulturowych, budując kontekst, jakiego próżno szukać w innych książkach tego rodzaju. To wreszcie piękne świadectwo miłości Szczygła do miasta, które 20 lat temu przyjęło go jak swojego.

DO SŁUCHANIA:

Larkin Poe – Self Made Man

Muszę przyznać, że miałem nie lada problem z dobraniem muzyki do tej książki. Oczywiście, mogłem wziąć coś ze szczygłowej listy czeskich klasyków, ale wydało mi się to zbyt oczywiste. Poza tym, nie będę ukrywał, miłośnikiem czeskiej muzyki nie jestem. Dlatego pozwoliłem sobie na inny trop. Szczygieł pokazuje czytelnikom Pragę taką, jaką sam lubi, i taką, jaką on ją widzi. Pełną jego osobistych inspiracji i ludzkich historii.

Podobny punkt wyjścia zaprezentowały na swojej najnowszej płycie Rebecca i Megan Lovell, znane jako Larkin Poe. Choć ich album nie jest zbiorem coverów, to jednak konsekwentnie odkrywa przed słuchaczem różne źródła inspiracji sióstr Lovell. Sięgając po motywy, które jakoś wpłynęły na ich twórczość i nadając im autorski sznyt, Larkin Poe nagrały płytę bardzo autorską i jednocześnie oddającą hołd wielu wielkim. A utworem, w którym te różne inspiracje spotykają się najpełniej jest “Every Bird That Flies”. I jeśli zastanawiacie się czy tej płyty posłuchać, radzę zacząć właśnie od tego kawałka.

M. Szczygieł, F. Springer (fotografie), Osobisty przewodnik po Pradze, Dowody na Istnienie, Warszawa 2020.

1 Komentarz

  1. Mnie co Czech ciągnie i sympatii sporo do tego kraju mam. Kusi mnie to Wrocławsko-poranne połączenie kolejowe… A poradnik Szczygła na wyprawę by się nadał, choć rodzinnie te standardowe miejsca pewnie byśmy odwiedzili i tak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.