fbpx
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Odcinek 34 – Wrzesień
1 września, 2020
na obcej ziemi - izrael joszua singer
Na obcej ziemi – Izrael Joszua Singer [RECENZJA]
8 września, 2020

Turbulencje – David Szalay [RECENZJA]

David Szalay - Turbulencje okładka książki

“Turbulencje” Davida Szalaya to bardzo krótka i skondensowana książka, z którą mam, paradoksalnie, mocno rozbudowaną relację.

Zaczęło się od jednego z tekstów z książki, opublikowanego w magazynie Pismo. Może to był ten dzień, może to był ten fragment, ale trafił mnie całkowicie. Bardzo przyziemna w gruncie rzeczy historia, ale napisana w sposób, którego nie potrafiłem odebrać inaczej niż jako bardzo prawdziwy, szczery. Uderzyła mnie niewymuszona prostota, połączona z jakimś głębszym przesłaniem. Zachwyciwszy się fragmentem, obiecałem sobie, że sięgnę po całość.

I tak jak sobie obiecałem, tak długo tego nie realizowałem. Po jakimś czasie “Turbulencje” stały się moim wyrzutem sumienia. Aż przyszedł Literacki Sopot i spotkanie z autorem, które utwierdziło mnie w przekonaniu, że to już, najwyższy czas, żeby nadrobić zaległości. Zwłaszcza, że Szalay pokazał się (albo został pokazany) jako autor bardzo społecznie wrażliwy, obdarzony dobrym słuchem i intuicją, sięgający po tematy, które wkrótce potem stają się ważne nie tylko dla świata literackiego.

David Szalay - Turbulencje okładkaPodobnie było zresztą i z motywem przewodnim “Turbulencji” – byciem w biegu, przemieszczaniem się z lotniska na lotnisko, skakaniem z kontynentu na kontynent w kilka godzin. Ten świat w dużej mierze przestał istnieć w marcu tego roku, gdy cały świat zatrzymał się w związku z koronawirusem. Zwariowany, pandemiczny rok 2020 staje się powoli jawnym przeciwieństwem świata opisywanego przez Szalaya. “Turbulencje” uznać można za zwierciadło, w którym możemy się przejrzeć i zastanowić, o co nam wtedy chodziło. Nie ma już zatłoczonych lotnisk, kupowania biletów lotniczych pod wpływem chwilowej potrzeby. To się w dużej mierze skończyło. „Turbulencje” są więc powrotem do przeszłości, która być może długo się nie powtórzy. Przeszłości fragmentarycznej, przeżywanej w biegu, pomiędzy kolejnymi odprawami na lotnisku. 

Równie fragmentaryczna jest i ta książka. Jest to zresztą bardzo kusząca konwencja do opisywania takich historii. Historii ludzi, których spotykamy na chwilę, w przelocie. Od których (albo o których) słyszymy tylko urywki zdań, wycinki z ich życia. Obserwujemy jedynie malutki fragment ich kosmosu. Taki, jaki jest w stanie usłyszeć, zobaczyć i poznać przeciętny, średnio zainteresowany współpasażer. 

I jest to konwencja jednocześnie bardzo satysfakcjonująca i zupełnie niesatysfakcjonująca. Bo jak na potrzeby książki, czy nawet opowiadań, nie wiemy o bohaterach prawie nic, poza tym, że dużo podróżują. Ich życie jest tylko dodatkiem do bycia w biegu, w wiecznym zawieszeniu między tam i tu. To też bardzo smutna diagnoza współczesności – ludzie interesują nas na chwilę, na te kilka godzin wspólnej podróży, albo kilka minut mignięcia na kontroli bezpieczeństwa. Trochę mi tego pogłębienia postaci brakowało i dlatego na pewnym etapie trochę się na Szalaya denerwowałem – kolejne opowieści wprowadzały nowe wątki, teoretycznie powiązane z poprzednimi, ale nie rozbudowujące ich.

“Turbulencje” nie trzymają w napięciu, bo zupełnie nie taki jest też ich cel. To są raczej niespieszne opowieści, choć o bardzo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Patrząc na wydarzenia z boku, z pozornie obojętnej, bezpiecznej odległości, tym bardziej uświadamiamy sobie, jak bardzo trafne są obserwacje Szalaya. Bo mamy do czynienia z turbulencjami nie tylko sensie dosłownym, ale przede wszystkim w sensie życiowym, przed którymi próbujemy uciec do krainy tymczasowości, łatwego zmieniania miejsca pobytu. Coraz trudniej powiedzieć o nas, że żyjemy tu i teraz, bo żyjemy jednocześnie wszędzie i nigdzie. I co chwila obijamy się doświadczani przez życiowe turbulencje, które czasem zdążą nas złapać w pół kroku, między jedną ucieczką, a drugą. A jednocześnie układ książki sugeruje, że wszyscy jesteśmy ze sobą spleceni. Dlatego im mniej o sobie wiemy, tym gorzej dla nas i dla świata jaki tworzymy. Bo każda taka ucieczka coraz bardziej prowadzi do niczego.

Długo miałem jednak do Szalaya pretensje o to, że swoich bohaterów traktuje tak przedmiotowo. Jak nieistotne przedmioty, które przestawia z miejsca na miejsce, żeby za ich pośrednictwem pokazać czytelnikowi jakiś szerszy kontekst. Historie poszczególnych osób w zasadzie niewiele tu znaczą, są tylko jakimś pretekstem do uruchomienia przez czytelnika wyobraźni i zastanowienia się, czy Szalay przypadkiem nie próbuje mu opowiedzieć o nim samym.

Dlatego jeśli przyjąć książkę Szalaya jako diagnozę współczesności, to jest to niepokojąca i smutna diagnoza. I dochodzę do wniosku, że jest to książka nie tyle rozczarowująca, co bardzo niekomfortowa.  A takie są najtrudniejsze do ocenienia i docenienia. 

DO SŁUCHANIA:

Allison Crutchfield – Tourist in This Town

To nie jest najlepsza płyta jaką znam. Nie mam co do tego wątpliwości. Nie jest to też jedna z moich ulubionych płyt. Ale mimo to jest dla mnie w jakiś sposób ważna. A co najważniejsze – nie znam albumu, który lepiej pasowałby do prozy Szalaya.

Muzyka Crutchfield jest, podobnie jak pisarstwo Szalaya, bardzo minimalistyczna, ale przekazująca bardzo duży ładunek emocjonalny. Jednym z motywów przewodnich płyty jest też temat podróży. Wciąż mało analogii? To spójrzcie, ile trwa większość utworów na „Tourist in This Town”. To ok. 2-3 minuty, a „rekordzista” ma 55 sekund. Analogicznie jak w „Turbulencjach” Allison Crutchfield udało się przekazać bardzo dużo, w bardzo skondensowanej formie.

Jest to też muzyka dalece inna od tej, którą słucham i polecam najczęściej, więc bardzo jestem ciekaw, jak przyjmiecie taki zestaw.

D. Szalay, Turbulencje, tłum. Dobromiła Jankowska , Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2020.

1 Komentarz

  1. Pisałem już w tym duchu w swojej recenzji, ale jak dla mnie tu jest zbyt mało, żeby związać emocjonalnie, a nieco zbyt dużo jak na literackie wyłożenie pewnej obserwacji, refleksji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *