fbpx
Talita - Paweł Huelle
Talita – Paweł Huelle [RECENZJA]
6 grudnia, 2020
Rada egipska - okładka książki
Rada egipska – Leonardo Sciascia [RECENZJA]
29 grudnia, 2020

Projekt – Anna Sudoł [RECENZJA]

Projekt - Anna Sudoł, okładka ksiażki

Odkąd zacząłem życie zawodowe, zwane szumnie karierą, czułem, że taka książka musi powstać. Że ktoś w końcu powinien przekuć balon korpo-życia, wyśmiać korporacyjną nowomowę. No i się doczekałem. Przed Wami “Projekt”, debiutancka powieść Anny Sudoł.

Na rynku pracy funkcjonuję, w mniejszym lub większym wymiarze, od dobrych 15 lat. Najpierw jakieś drobne rzeczy w liceum i na studiach, niedługo po nich pierwsza poważna, pełnoetatowa praca. I pierwsze zetknięcie ze światem korpo, choć w wydaniu mikro, niemającym wiele wspólnego z równoległymi doświadczeniami znajomych. Potem jeszcze raz trafiłem do korpo i sparzywszy się po raz drugi, postanowiłem, że tak długo jak się da, będę tego typu miejsca omijał z daleka. Dlaczego?

Współczesna korporacja jest dla mnie trochę jak wojsko – z hierarchiczną do bólu strukturą, koniecznością dużego podporządkowania się wobec przełożonych i uczestnictwem w najabsurdalniejszych nawet rytuałach, przymusową integracją z ludźmi, z którymi normalnie nie miałbym ochoty utrzymywać stosunków. I tak jak wojsko co i rusz szykuje się na jakieś manewry, czy w wersji ekstremalnej, do wojny, tak korpo nieustannie pracuje nad jakimiś projektami. Projektem może być wszystko – od zorganizowania koncertu, przez zmianę logotypu na stronie internetowej, po kupno nowego ekspresu do biura. Widmo projektu krąży nad nami wszystkimi i nie daje nam o sobie zapomnieć. A ostatecznie prowadzi to do tego, że wszyscy mają jakieś projekty, rywalizują ze sobą o nie i starają się, żeby to właśnie ich projekt miał pierwszeństwo w realizacji.

Nie mam pojęcia, jakie doświadczenia zawodowe ma Anna Sudoł, ale czuję, że nie odbiegają one daleko od moich. Bo w kolejnych zdaniach i akapitach książki Sudoł odnajdywałem dokładnie to, co od wielu lat myślę, a czego jeszcze nikt w moim odczuciu nie przelał równie przekonująco na papier.

Anna Sudoł - Projekt

Projekt – Anna Sudoł

Mamy więc w “Projekcie” i pokaz do bólu sztucznych zachowań, obliczonych tylko na bieżące korzyści zawodowe i świetnie pokazane korporacyjne imprezy, na których nie ma właściwie innych tematów niż sukcesy, bieżące projekty. Doskonale znam takie wyjścia ze znajomymi po pracy, gdy zamiast o czymkolwiek, byle nie o pracy, trzeba było mówić o pracy właśnie. Sudoł znakomicie portretuje też wszystkie brudne korpo-gierki i podchody, pod pozorem przyjaźni i troski mające na celu tylko i wyłącznie podkopanie pozycji drugiej osoby.

Jednak naczelnym wątkiem jest rzecz jasna tytułowy “Projekt”. Bo jak szybko się przekonujemy, kto nie robi projektu, ten skazany jest na bylejakość, towarzyską i zawodową banicję, jest po prostu nikim. Choćby projekt nie miał najmniejszego sensu, choćby był najbardziej idiotycznym wyzwaniem zawodowym, trzeba go realizować. Bo projekt to życie, projekt to sens. A jeśli, tak jak jeden z bohaterów, zaczynamy realizować jakiś “Wielki Projekt”, to w ogóle świat staje u naszych stóp. Zapominamy tylko, że poza korporacją niewielu będzie to obchodziło.

Czytając “Projekt”, miałem wielokrotnie wrażenie, że Sudoł chce nam pokazać do jakich absurdów doszliśmy, wielbiąc swoją pracę, tworząc z niej jakby nową religię w coraz bardziej zateizowanym środowisku młodych, wykształconych z dużych miast. Życie nie znosi próżni i miejsce jednego opium dla mas chyba siłą rzeczy musi zastąpić drugie. Wskazuje też na to symbolika używana przez autorkę. Ów “Wielki Projekt” to nic innego, jak korporacyjny Święty Graal – jego realizacja będzie niesłychanym przełomem, epokowym wydarzeniem, ale jednocześnie zakończy pewien etap magicznego poszukiwania, będzie początkiem końca misternie budowanej legendy. Podobnie symboliczny wydaje się szef wszystkich szefów, niemalże boska inkarnacja, czyli Adam. Od początku zastanawiałem się, czy to imię będzie tak znaczące, jak myślę? Jaką rolę odegra Adam? Nie zdradzę rzecz jasna, czy moje domysły okazały się prawdziwe, ale wydaje mi się, że fani serialu Dark odnajdą tu pewne powinowactwo z tamtym Adamem. 

To jednak nie wszystko na co stać autorkę. Bo jeśli myśleliście po poprzednich akapitach, że “wow, ale dowala”, to wyobraźcie sobie, że Sudoł jest jeszcze bardziej bezczelna. Z rozmachem godnym dużo bardziej doświadczonej autorki, uczyniła swoją powieść tak naprawdę jedną wielką rozmową o projektach – kto, z kim, gdzie, po co i dlaczego. Typowej akcji jest tu naprawdę mało, dlatego tym bardziej z podziwem patrzę, jak z pozornie najnudniejszych rozmów świata, autorka zrobiła naprawdę kawał dobrej literatury. Podziw rośnie wraz z kolejnymi stronami i uświadomieniem sobie, jak dobrze jest tu wszystko przemyślane i dokąd to wszystko prowadzi.

Oczywiście, na upartego znajdzie się tu i trochę mankamentów, chociaż wydaje mi się, że jak na debiut jest ich i tak stosunkowo niedużo. Zdarza się na przykład, że pojawiają się wątki zapowiadające się ciekawie, potencjalnie wnoszące do fabuły coś nowego i nieprzewidywalnego, a które potem nie są zupełnie rozwijane. Trąci mi to trochę niewykorzystanym potencjałem, ale być może ma to wszystko większy sens, którego jeszcze nie zauważyłem (na przykład jest powiązane w jakiś sposób z wątkiem z poprzedniego akapitu).

Niezależnie od tego, trudno mi znaleźć dla prozy Sudoł słowa inne niż pochwalne. “Projekt” to jedno z największych pozytywnych zaskoczeń tego roku. W dodatku mam wrażenie, że w końcu ktoś z pokolenia 30-latków opisał, jak z naszej perspektywy wygląda współczesny rynek pracy w Polsce. Serdecznie życzę autorce, żeby jej głos był usłyszany jak najszerzej.

DO SŁUCHANIA:

EABS – Discipline of Sun Ra

Projekt niejedno ma imię i warto o tym pamiętać. Bo obok projektów nikomu niepotrzebnych i robionych bezrefleksyjnie są też piękne wyjątki – zwłaszcza w muzyce. Mistrzami takiego podejścia projektowego jest wrocławska grupa EABS, która wydając swoją trzecią płytę, po raz trzeci podążyła w zupełnie nowym kierunku. Po twórczości Komedy i płycie inspirowaną słowiańszczyzną, przyszedł czas na album poświęcony muzyce Sun Ra. To jazz nieoczywisty, bardzo gęsty i brudny, ale do tego EABS zdążyli nas już przyzwyczaić. Takie projekty przyjmuję z wielką chęcią i z nie mniejszą przyjemnością oddaję się ich poznawaniu. 

A. Sudoł, Projekt,  Korporacja ha!art, Kraków 2020.

4 Komentarze

  1. Ech, jak to to dobrze, że ja trafiłem do korpo, w którym mi dobrze 😀

  2. Pastuch pisze:

    Ależ to nie jest o korporacji, raczej o jakiejść instytucji (szeroko rozumianej) kultury.

    • Paweł Cybulski pisze:

      Być może, ale to jest też książka, której odbiór bardzo mocno zależy od osobistych doświadczeń. Bo jak się okazuje, schematy są w wielu przypadkach podobne. Babcia autorki ponoć odebrała to jako powieść polityczną. A ja, nie mając doświadczeń w instytucjach kultury, odczytałem ją przez pryzmat własnych losów, mocno naznaczonych przez korporacje. I odnalazłem w „Projekcie” aż za dużo odniesień do tego, co sam przeżyłem. Zresztą wydaje mi się, że duża niedookreśloność tej książki sprzyja różnym interpretacjom. Chyba zresztą o to Annie Sudoł chodziło.

  3. […] korporacjonizmie, ale nie artystach czy sztuce. Podobne refleksje znalazłam w sekcji komentarzy na jednym z blogów książkowych (pisownia […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *