fbpx
Okładka książki "Wrzeszcz! Mikołaj Trzaska. Autobiografia"
Wrzeszcz! Mikołaj Trzaska. Autobiografia – Janusz Jabłoński, Tomasz Gregorczyk [RECENZJA]
17 stycznia, 2021
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Odcinek 38 – Luty 2021
31 stycznia, 2021

Cerebro – Andrij Bondar [RECENZJA]

Andrij Bondar - Cerebro, okładka książki

Zaczęło się od zachwytu. Nie nazwę inaczej reakcji, która towarzyszyła mi podczas czytania kilku pierwszych tekstów z tej książki. Potem zachwyt przechodził czasem w “zwykłe” zadowolenie, ale nie przechodziła radość z czytania dobrej książki i odkrywania kolejnego ciekawego autora.

Andrij Bondar to ukraiński poeta i prozaik, dość prężnie działający na tamtejszym rynku literackim, ale nie tylko. Jest też tłumaczem z języka polskiego. To dzięki niemu w Ukrainie ukazała się proza Marka Hłaski czy Witolda Gombrowicza. Warto też wiedzieć, że Bondar był stypendystą Ministerstwa Kultury RP. I również z tego względu był już w Polsce tłumaczony, ukazywały się zbiory wierszy z jego udziałem, wychodziły też niektóre utwory prozatorskie. Dla mnie był jednak postacią anonimową aż do grudnia 2020 roku. Wtedy do moich drzwi zapukała przesyłka od Wydawnictwa Warstwy. I wtedy wszystko się zaczęło.

Wydawca określa “Cerebro” mianem “esejów z pogranicza faktu i fikcji, realności i surrealistycznej fantasmagorii. To także opis codziennego doświadczania rzeczywistości – tej ukraińskiej i tej polskiej – podszyty klarowną refleksją filozoficzną”. Książka została też uznana książką roku 2018 według BBC News Ukraine. Po takiej zachęcie narobiłem sobie dużego smaku na dobrą zabawę. I się nie zawiodłem. Wręcz przeciwnie.

Wielu recenzentów zwraca szczególną uwagę na pierwszy tekst w zbiorze, czyli “Delfiny i szynszyle”, jako ten najbardziej nieszablonowy, olśniewający, ze świetnym pomysłem, stawiający bardzo wysoko poprzeczkę pozostałym. Niektórzy, jak np. Rafał Hetman, uważają, że reszta tekstów nie dosięga do tego pierwszego, który otwiera “Cerebro” niczym hitchcokowskie trzęsienie ziemi. I właśnie dlatego to im chciałbym poświęcić więcej miejsca. Wiele z nich również zasługuje na docenienie.

Okładka książki CerebroZachwyciło mnie na przykład opowiadanie “Ahmad”. Nie opowiada o popularnej marce herbaty (choć ta się pojawia i swoją rolę w opowieści spełni), ale o szambiarzu, który przyjeżdża, by opróżnić szambo u “inteligencika”. Zaczyna się niepozornie, ale szybko łapie się wrażenie, jakbyśmy znaleźli się w jakiejś egzotycznej historii o poszukiwaniu prawdy przez Mariusza Szczygła. Choć być może to nie jest najlepsze porównanie, bo czytelnik “Ahmada” szybko zacznie się zastanawiać, czy w ogóle jakaś prawda jest. A nawet jeśli uzna, że prawda w tym przypadku istnieje, to też nie będzie to rzecz z kategorii tych, o jakich można by początkowo pomyśleć. Szybko się okaże, że Bondar ma coś wspólnego z twórcami filmu “Chłopaki nie płaczą” i kultowym Laską – synem króla sedesów, który święcie wierzył, że jedynym, czego nie da się oszukać, jest kupa. Bardzo podobna recepta na życie towarzyszy bondarowskiemu szambiarzowi. Daje on “inteligencikowi” odczuć, że choć on przyjeżdża i opróżnia szambo, to gówno w rzeczywistości nigdzie nie znika, to jedna z najbardziej trwałych rzeczy, jaką tworzy ludzkość. Gówno jest jak wyrządzone zło – zawsze wróci. A do każdego z nas może w końcu przyjść taki szambiarz, który uświadomi nam, że w obliczu ton gówna, jakie on wywozi, my nie znaczymy zbyt wiele.

Na długo pamiętał też będę kilka innych tekstów, jak chociażby “Profesora logistyki”, “Adolfa albo zasady gościnności” czy “Ludzie mają akurat na odwrót”. Bo choć często wydawnicze przechwałki na okładkach mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, to w przypadku “Cerebro” są nadzwyczaj wręcz trafne. Bondar bardzo sprawnie posługuje się komizmem i absurdem, choć często mówi o sprawach dużej wagi. Cudownie też potrafi wychwycić różne drobne wschodnio- i środkowoeuropejskie dziwactwa, na które my czasem już nie zwracamy uwagi. Bondar obśmiewa na przykład typowo słowiańską skłonność do mądrzenia się, domorosłego filozofowania opartego często na typowo chłopskich, zupełnie prostolinijnych podstawach. Pokazuje, że nie tylko w Polsce, ale i w Ukrainie ludziom wciąż towarzyszy rozdarcie między Wschodem a Zachodem – zupełnie różnymi kulturami i schematami zachowań. I podobnie jak ja, zdaje się twierdzić, że znajdujemy się w tej części świata, która po prostu nie może i nie powinna przynależeć do żadnej z tych “frakcji”. Jesteśmy jak biorący udział w przeciąganiu liny, którzy nie wiedzą, że z tyłu postawiono dwóch kolosów, którzy się nawzajem równoważą, a my z przodu wciąż się siłujemy i mimo delikatnych ruchów to w jedną, to w drugą stronę, wciąż tkwimy dokładnie pośrodku.

Jest też jeden akapit, który nie daje mi spokoju. Pochodzi z tekstu “Szczególny gatunek ludzi”:

– Wie pan, czego nigdy nie mogłem zrozumieć? – szepnął nieznajomy i od razu odpowiedział na swoje zapytanie: – Dlaczego to się dzieje właśnie tego dnia. Zawsze piętnastego. Ani dzień wcześniej, ani dzień później. Już dwudziesty rok z rzędu. Dokładnie jak w zegarku. I zawsze, zawsze przychodzi tu ktoś nowy, siada obok mnie na ławce i niczego się nie domyśla.

Czytając ten fragment pierwszy raz, miałem wrażenie, że skądś go znam, że już go gdzieś widziałem. Zajęło mi chwilę, żeby skojarzyć, że to coś bardzo podobnego do tego, co w “Uchu igielnym” zrobił Wiesław Myśliwski. Cały czas się zastanawiam, czy Bondar miał okazję Myśliwskiego czytać, czy zadziałało tu jakieś pokrewieństwo dusz. Nie zmienia to jednak faktu, że wraz z tym odkryciem jeszcze bardziej wzrosła moja sympatia do Bondara.

“Cerebro” to niewielka książka – zaledwie nieco ponad 100 stron, ale wypełnionych bardzo mądrymi, a jednocześnie zabawnymi tekstami. Będzie się to wam przyjemnie czytało zarówno jako pojedyncze teksty, jak i jako całość. Dajcie Bondarowi szansę, zwłaszcza jeśli do tej pory nie gościł jeszcze w waszych domach.

DO SŁUCHANIA:

Antytiła

Przyznaję, że nie jestem biegły w muzyce zza naszej wschodniej granicy. Posługując się przywoływanym przez Bondara podziałem na Wschód i Zachód, przyznaję, że w kwestiach muzycznych jestem zdecydowanie człowiekiem Zachodu. Wschodnia melodyka i brzmienie języków zupełnie mnie nie przekonują. Jednak na potrzeby tego tekstu postanowiłem nieco w tym temacie poszperać i dzięki temu natrafiłem na ciekawe zjawisko – zespół Antytiła. Choć ukraiński pop-rock zdecydowanie nie będzie moim muzycznym odkryciem roku, to Antytiła jest o tyle interesującym zespołem, że stopniowo przebijają się ze swoją muzyką również na Zachodzie. W Polsce też da się o nich usłyszeć – między innymi dzięki kilku kompozycjom przygotowanym w naszym języku. Co też jakoś zgrabnie połączyło mi się z postacią Bondara. Posłuchajcie zresztą sami:

A. Bondar, Cerebro, tłum. W. Butewicz, M. Piotrowski, Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2020.

Komentarze są wyłączone.