fbpx
premiery miesiąca 2020
Premiery miesiąca. Marzec 2021
28 lutego, 2021
Żółć - Łukasz Gamrot - okładka książki
Żółć – Łukasz Gamrot [RECENZJA]
14 marca, 2021

Perły – Izrael Joszua Singer [RECENZJA]

Izrael Joszua Singer - Perły - okładka książki

Mógłbym napisać tylko, że Singer to Singer i nie ma co kombinować – trzeba czytać. Ale „Perły” to tak dobry zbiór, że nie można mu tak szybko odpuścić.

Gdy recenzowałem „Na obcej ziemi” – pierwszy wybór opowiadań Izraela Joszui Singera wydany przez Fame art, zachwycałem się. Podziwiałem bogactwo prozy starszego z braci Singerów, jego niebywały zmysł do społecznych obserwacji i umiejętność przełożenia ich na papier w taki sposób, że są nie tylko doskonałymi kawałkami prozy, ale i socjologiczną rejestracją czasów, w których powstały.

“Perły”, choć wydane jako drugie, w rzeczywistości są pierwszym zbiorem opowiadań I. J. Singera. Powstawały w latach 1916-1922, i w tym samym 1922 zostały wydane. Czytelnicy, którzy znają “Na obcej ziemi” pewnie już doskonale wiedzą, czego mogą się po tej prozie spodziewać. Opowiadania Singera to barwne, fascynujące opowieści, które choć powstawały głównie w perspektywie żydowskiej, to udanie dokumentują dużo szerszy wycinek rzeczywistości. To obraz rodzącej się Polski, z jej wszystkimi przywarami i problemami.

Bez skrępowania piszę o “obrazie Polski”, bo nie znam wielu autorów, którzy tak jak Singer potrafiliby kilkoma krótkimi zdaniami zbudować scenę, dla swojej opowieści, narzucić jej odpowiedni nastrój i klimat, by wreszcie pochłonąć czytelnika historią. Na kilku czy kilkunastu stronach oddać złożoność relacji panujących wówczas na ziemiach polskich, jednocześnie racząc czytelnika bogatymi opisami tradycji i ówczesnych obrządków. Mam tę złą dla wielu tendencję do zaginania rogów, gdy na danej stronie dostrzegę jakiś ważny dla mnie fragment, coś do zapamiętania. I w “Perłach” gdybym się nie postrzymywał, zagiąłbym niemal całą książkę. Pozwólcie, że przytoczę dwa wspaniałe fragmenty pochodzące z tytułowego opowiadania:

Ulice wypełnia ożywiony ruch. Na świeżo wysprzątanych chodnikach spieszy do pracy mnóstwo młodych mężczyzn i kobiet trzymających w ręku paczuszki z jedzeniem. Mają na ustach pardon skierowane w stronę tych, których potrącili

Pulchne, opalone dzieci uganiają się z dźwięcznym śmiechem za piłką i jaskółkami, a cała sfora psów, kudłatych i bezpańskich, stara się dobrać do małej, wypielęgnowanej, jaśniepańskiej suczki; nic sobie nie robią z odganiającej je właścicielki, młodej zawstydzonej dziewczyny… Ale tu, na ławce, nikt się nie rozgląda, bo wszyscy są zatopieni w rozmowie

I jeszcze jeden, pochodzący tym razem z tekstu “Piasek”:

Pamiętają pesachowy poranek. Domy wybielone, wymyte. Pachnie kiszonym barszczem, gęsim smalcem i świątecznym nastrojem. Idą parę wiorst z Podgórnego do Grabic, by się pomodlić. (…) Delikatny, wiosenny powiew przyjemnie łaskocze odświętnie przystrzyżone brody. Ale z domu modlitwy witają ich donośne głosy i śmiech.(…) wystawiono dla nich, jak dla nędzarzy z przytułku, długie, zatłuszczone stoły

Kilka zdań, które całkowicie pochłaniają czytelnika, budują klimat, nastrój, mówią więcej o opisywanej rzeczywistości niż wielostronicowe dialogi. Tak potrafią tylko prawdziwi mistrzowie słowa. A Singer budzi tu podziw zwłaszcza jeśli uświadomi się sobie, w jakim wieku napisał swoje opowiadania – tworząc teksty do “Pereł” miał między 23 a 29 lat!

Perły - Okładka książki Izraela Joszui Singera

Perły – Izrael Joszua Singer

Niezmiennie wrażenie robi na mnie też przenikliwość Singera i jego zdolność do opisywania rzeczy pozornie bardzo bieżących, a w rzeczywistości ponadczasowych. Gdy wkracza do lasu, do społeczności ludzi utrzymujących się z pracy w nim, widzimy doskonale, że choć minęło od tamtej pory sto lat, to rozterki towarzyszące ludziom, ich obawy i niepokoje są bardzo podobne do tego, co wielu z nas przeżywa także dziś. Prości robotnicy bojący się nowoczesnych maszyn wchodzących do ich świętej przestrzeni, ich lasu, to dla mnie jakieś odbicie niepokojów towarzyszących dziś pracownikom fabryk, czy kasjerów. Oni też zastanawiają się, jak długo będzie dla nich praca, czy i kiedy zostaną zastąpieni przez nowe, niezawodne i niewymagające zapłaty maszyny.

Podobnie jak bohaterowie Singera, tak samo wielu z nas dziś przeżywa też strach przed obcym-innym, który przyjdzie i zabierze to co nasze – miejsce do życia, pracę, urządzi się i jeszcze zacznie wdrażać jakieś swoje zwyczaje. Bano się tego kiedyś i ten strach jest obecny też dziś. Wtedy byli to Niemcy, którzy przyjdą ze swoimi maszynami i zrobią w lesie porządek, dziś są to uchodźcy (polityczni, ekonomiczni), na których też patrzymy niechętnie, bo są jacyś obcy.

Wydawnictwo Fame Art zdążyło nas już przyzwyczaić, że wydając książki, robią to w sposób piękny – z dbałością o okładkę, dobry papier i dostarczenie czytelnikom możliwie dużo kontekstu dla czytanej prozy. Tak jest też w przypadku “Pereł”. To kolejna pięknie wydana książka z ich portfolio. Spójrzcie zresztą na okładkę. Ale jestem też pod wrażeniem dbałości o słowo – doskonały, plastyczny przekład Krzysztofa Modelskiego został uzupełniony o odtłumaczowski wstęp i podsumowany słowniczkiem wyjaśniającym niejasne dla większości żydowskie sformułowania. 

Wspaniała rzecz, pod każdym względem. Będzie ozdobą każdej półki z książkami, czytelniczą radością i nauką o tym, jak 100 lat temu wyglądał świat. Żaden podręcznik historyczny nie zapewni wam takich doznań jak Singer. I żaden nie zostanie z wami na tak długo. Czytajcie “Perły”, czytajcie inne teksty rodziny Singerów wydane przez Fame Art. I nie piszę tego, bo mi coś dali albo obiecali. Doceniam po prostu pasję i zacięcie, by odkrywać przed nami to, co niesłusznie zapomniane.

DO SŁUCHANIA:

Jazzband Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu

Dla wielu ten wybór może być kontrowersyjny, ale… zamiast sięgać do tradycji muzyki żydowskiej, która aż się tu prosi o przypomnienie, postanowiłem pójść innym tropem. Skoro Singer portretuje Polskę szeroko rozumianego dwudziestolecia międzywojennego kładąc nacisk na tradycje żydowskie, muzyką postanowiłem przypomnieć trochę inną perspektywę.

Odrodzona Polska wychowała wielu znakomitych muzyków i kompozytorów, którzy dziś są już słabo pamiętani. Tytaniczną pracę dla przypominania ich dorobku wykonuje Jan Emil Młynarski – w swoich radiowych audycjach, ale i poprzez własną działalność fonograficzną. Jednym z jego projektów jest właśnie Jazzband stworzony z Marcinem Maseckim – przypominający polską muzykę sprzed dekad, odwołujący się do najlepszych przedwojennych tradycji. Prezentujący muzykę bardzo dopracowaną i zagraną z dużą czułością, ale jednocześnie w interpretacjach niepozbawionych dużego poczucia humoru. Mam wrażenie, że pięknie się to uzupełnia z singerowskimi opowieściami.

Na zachętę utwór “Abram, ja ci zagram” z 1928 roku skomponowany przez Zygmunta Karasińskiego, z tekstem Juliana Tuwima:

I. J. Singer, Perły, tłum. Krzysztof Modelski, Fame Art, Lublin 2020.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *